Ładny ptaszek, ale nie pofrunie

Sam termin "chrześcijańska psychologia" wprowadza w błąd i zwiódł większość chrześcijan, którzy uwierzyli, że istnieje taka dyscyplina naukowa, co nie jest prawdą. Wystarczy pójść do jakiegokolwiek uniwersytetu czy biblioteki publicznej i przejrzeć indeks dowolnej publikacji na temat psychologii. Można będzie tam znaleźć nazwy dosłownie setek różnych gałęzi psychologii (freudowska, jungowska, adlerowska, humanistyczna, behawiorystyczna, transpersonalna itd.) lecz nigdzie nie wymienia się psychologii "chrześcijańskiej" jako oddzielnego nurtu. Dlaczego? Powód jest prosty: Ona nie istnieje i nigdy nie istniała. Nie ma żadnej szkoły psychologicznej zainicjowanej przez jakiegokolwiek chrześcijanina albo wymienionej w Biblii, którą można by prawidłowo nazwać mianem "chrześcijańskiej".

Psychologia jest wynalazkiem ateistów żyjących w zsekularyzowanym świecie. Chrześcijanie zaadaptowali jej teorie i opatrzyli zwodniczą nazwą "chrześcijańskie" dokładnie te same wierzenia, które w zamyśle ich twórców były skierowane przeciwko chrześcijaństwu. Psychiatra Cari Jung, jeden z "ojców założycieli" najbardziej podziwianych przez chrześcijańskich psychologów,  powiadał o swoim śnie, w którym widział Boga wypróżniającego się na kościół, co dość dokładnie odzwierciedlało poglądy samego Junga. Demoniczne byty duchowe przekazały mu wiedzę psychiatryczno-psychologiczną, która stała się jego religią dosłownie antychrystusową. Została ona ciepło przyjęta w Kościele i jest w nim nauczana z wielkim entuzjazmem i powagą po dziś dzień.

Emerytowany profesor psychiatrii Thomas Szasz, Żyd i ateista, nazywa psychiatrię "świecką religią państwową (...) systemem kontroli społecznej, ukrywającym się pod płaszczykiem naukowości (...) pseudonauką parodiującą medycynę przy użyciu medycznie brzmiącej terminologii (...) złamanie serca i zawał serca należą tymczasem do dwóch zupełnie różnych kategorii".

Czy psychologia rzeczywiście jest antychrześcijańska? Owszem, a dodawanie przymiotnika "chrześcijański" do któregokolwiek jej aspektu jest zwykłym fałszerstwem. Szasz wyjaśnia, że "jedną z najsilniejszych motywacji w życiu Freuda była (...) zemsta na chrześcijaństwie. (...)". Szasz określił psychoterapię "nie tylko religią udającą naukę (...) [lecz] fałszywą religią usiłującą zniszczyć religię prawdziwą". E. Fuller Torrey, inny psychiatra o światowej renomie, którego Washington Post określił mianem "najsłynniejszego psychiatry w Ameryce", powiedział: "Psychiatria zawsze chciała uświęcić swoje wartości w święconej wodzie medycyny, a następnie ofiarować je jako prawdziwą wiarę zdrowia psychicznego". To jest fałszywy Mesjas
z".

 Najnowsza próba usprawiedliwienia


Zakłopotani falą krytyki za określanie ateistycznych teorii "chrześcijańskimi", psychologowie uważający się za chrz
eścijan od wielu lat próbują "zintegrować" psychologię z teologią.


Wszystkie tego rodzaju wysiłki zawiodły. Wreszcie kilku znanych członków Amerykańskiego Stowarzyszenia Doradców Chrześcijańskich [American Association of Christian Councelors - w skrócie AACC] zdecydowało się na śmiały krok, na który nikt wcześniej nie wpadł — krok śmiały ze względu na jego absurdalność. Ogłosili oni, że właściwie psychologia wywodzi się z samej Biblii, choć nikt tego wcześniej nie zauważył. Oto, co próbują wykazać:
"Chrześcijańska psychologia ma swój początek w Pismach hebrajskich i wczesno-chrześcijańskich. Później chrześcijańscy myśliciele poprzez kolejne stulecia rozwinęli wiele teorii na temat rozumienia ludzkiej natury, używając Biblii jako punktu odniesienia dla swych refleksji. W rezultacie historia myśli chrześcijańskiej zawiera niezliczone dzieła psychologiczne, oferujące wspólnocie Kościoła bogactwo przemyśleń, tematów i zasadniczych wniosków, na gruncie których wzrastała chrześcijańska psychologia. (...). Rozwinięciem tego, w co wierzymy, będzie coraz bardziej ukształtowana psychologia, a chrześcijańscy psychologowie będą postrzegać Biblię i tradycję jako przewodniki dla swych badań. (...) My sami próbujemy tworzyć typowo chrześcijańskie teorie, programy badawcze i praktykę opieki nad duszami, jeśli to potrzebne. (...)"

Ładny ptaszek, ale nie pofrunie. Powyższe oświadczenie jest pełne wewnętrznych sprzeczności i nieporozumień. W pismach chrześcijańskich nie ma odniesień do "psychologii". Nie jest również prawdą, że "chrześcijańska psychologia ma swój początek w Pismach. (...)". Gdyby rzeczywiście tak było i gdyby konkretne fragmenty Pism dowodziły, że psychologia jest tam nauczana, to po co tracić całe dziesięciolecia na wykazanie, że psychologia jest kompatybilna z Biblią? Jak to się stało, że po tylu latach zmarnowanych wysiłków chrześcijańscy psychologowie nagle "odkryli", że psychologia zawsze była częścią biblijnego nauczania, tylko nikt tego nie zauważył? Jeśli rzeczywiście można wyczytać psychologiczne teorie w Biblii, to dlaczego ten rzekomy fakt teraz dopiero ujrzał światło dzienne?

Prawda jest taka, że ani słowo "psychologia", ani sama koncepcja nie pojawiają się w Biblii ani raz. "Chrześcijańscy" psychologowie nigdy nie stworzyli ani jednej promowanej przez siebie idei w wyniku studiowania Słowa Bożego. Nikt by nawet nie pomyślał o czymś takim, jak "chrześcijańska psychologia", gdyby ateiści nie wynaleźli różnych szkół psychologicznych, które zostały adaptowane przez chrześcijan i traktowane jako źródła prawdy. Cytowaliśmy już wcześniej wyznanie Bruce'a Narramore'a, że chrześcijańscy psychologowie zaczerpnęli naukę o poczuciu własnej wartości i miłości własnej od humanistów Masłowa i Rogersa, a nie z Biblii. Cytowaliśmy również wypowiedź Jamesa Dobsona, że psychologia to odpowiedni zawód dla młodego chrześcijanina pod warunkiem, że podczas studiów jego wiara ostanie się pod ostrzałem humanizmu. To nie brzmi jak mądrość wyczytana w Biblii, lecz zasłyszana od humanistów, co zresztą jest prawdą.

Biblia jest objawieniem Boga danym człowiekowi. Nie stanowi podstawy do tego, co stowarzyszenie doradców chrześcijańskich nazywa "wieloma teoriami na temat zrozumienia ludzkiej natury" — ani też apostołowie i prorocy wczesnego Kościoła nie "postrzegali Biblii i tradycji jako przewodników" w rozwijaniu "chrześcijańskiej psychologii". "Diagnoza" kondycji ludzkiej jest prosta i można ją zawrzeć w jednym zdaniu: grzech niewiary i buntu powoduje oddzielenie od Boga i wieczne potępienie dla tych, którzy odrzucają Chrystusa jako Pana i Zbawiciela, Jedynego, który na kizyżu zapłacił pełną cenę za grzech świata. Remedium jest równie proste: "upamiętanie się przed Bogiem i wiara w Pana naszego, Jezusa" [Dz. Ap. 20:21]. Biblia nie daje podstaw do "wielu teorii". Jest tylko jedno zrozumienie, a wszystkie inne (dostarczone przez psychologię) są zaprzeczeniem prawdy i bezwartościową próbą tworzenia wymówek.

Artykuł pochodzi z książki; "Psychologia a kościół", cała książka w PDF znajduje się pod adresem: http://www.tiqva.pl/component/attachments/download/3

Komentarze

  1. W temacie duchowego niebezpieczeństwa w psychoterapii (psychologii) polecam uwadze książkę; W swoich opiniach na temat psychologii i psychoterapii Dave Hunt nie był odosobniony. Polecam uwadze książkę "Psychologiczne uwiedzenie" Williama Kirk Kilpatricka - "Bardzo wartościowa, godna uwagi, a przede wszystkim rzeczowa książka, która z pewnością wywołuje kontrowersje i jest nie w smak osobom bezkrytycznie zafascynowanym psychologią. Pokazuje ona, ile w wielu metodach powszechnie stosowanych przez terapeutów jest faktycznej nauki, a ile uzurpacji, a nawet technik manipulacji, które bardziej przypominają indoktrynację i powodują negatywny wpływ na pacjentów. Autor jest profesorem psychiatrii, wykładowcą, co widać w merytorycznym przedstawieniu treści.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty