U źródeł zła

"O, jakże spadłeś z nieba, ty, gwiazdo jasna [łac. Lucifer], synu jutrzenki!Powalony jesteś na ziemię, pogromco narodów!A przecież to ty mawiałeś w swoim sercu: Wstąpię na niebiosa,swój tron  wyniosę ponad gwiazdy Bożej zasiądę na górze narad, na najdalszej północy. Wstąpię na  szczyty obłoków, zrównam się z Najwyższym.A oto strącony jesteś do krainy umarłych, na samo dno przepaści."(Iz 14,12-15 BW).

Czym jest zło? Skąd się wzięło? Dlaczego w ogóle istnieje i jakie są jego początki? Te stawiane od wieków pytania nie są obce i nam. Nauka, filozofia, psychologia, socjologia, antropologia − żadna z tych dziedzin ludzkiej wiedzy nie zdołała nawet zbliżyć się do rozwiązania problemu zła. Niektóre nawet nie chcą uznać jego istnienia.

Natchniony przez Ducha Świętego prorok Izajasz uchyla lekko zasłonę i umożliwia nam krótkie spojrzenie na początki zła, rzut oka na sens niepojętych wydarzeń, które zaszły kiedyś w niebie. Cytowany na początku tego rozdziału tekst nie wspomina, kiedy miały one miejsce, koncentruje się natomiast na osobie Lucyfera jako najpiękniejszej, najpotężniejszej i inteligentniejszej z istot stworzonych przez Boga. Lecz oto tajemnica tajemnic: właśnie w sercu tej wspaniałej istoty zrodził się niebywale zuchwały plan buntu przeciwko Bogu. Niewytłumaczalny dramat wybujałych ambicji dał początek niedoskonałości w doskonałym Bożym wszechświecie. Wraz z nim nadszedł nieunikniony chaos i upadek na kosmiczną skalę, który zagroził ludzkości strąceniem na dno piekła. Na ziemi pojawiła się potrzeba Mesjasza, który jako jedyny mógłby ocalić upadły rodzaj ludzki.

Jak i dlaczego właśnie w sercu Lucyfera zrodziła się idea buntu przeciwko Bogu, który go stworzył? Dlaczego egoistyczne ambicje mogły opanować tak doskonałą istotę, doświadczającą dotąd głębi obecności Bożej? W tym miejscu docieramy do granic naszego poznania, poza które umysł ludzki nie sięga. Paweł mówi o tajemnicy bezbożności [nieprawości] (2 Tes 2,7), która zrodziła się z obłąkanej żądzy Lucyfera, aby „zrównać się z Najwyższym” (por. Iz 14,14 BW).

Chociaż samo zło pozostaje niepojęte, miejsce i sposób jego narodzin nasuwają nam wnioski, z których wiele możemy się nauczyć. Wprost trudno sobie to wyobrazić, ale tak groteskowe ambicje zrodziły się w niebie, w sercu pełnego mądrości i niezrównanie pięknego (Ez 28,12) wielkiego cheruba (Ez 28,14). Bardzo możliwe, że był on również w jakiś sposób zwierzchnikiem niebiańskich chórów (por. Iz 14,11; Ez 28,13 BW), sprawującym pieczę nad muzyką niebios. Zło znalazło swój początek właśnie w tej doskonałej, pozbawionej wszelkich wad i niewinnej istocie,której przyszłość wydawała się tak świetlana i pewna. Dzisiaj, o eony później, nasza błękitna planeta wraz z całym wszechświatem nadal zatacza się od tego ciosu, doświadczając przerażających skutków upadku.

Cała historia grzechu i zbawienia zaczyna się od tej niebywałej rebelii stworzenia przeciwko Stwórcy. Przez swoją dumę i pychę Lucyfer − gwiazda jasna, syn jutrzenki (Iz 14,12 BW) – stał się wielkim Smokiem, wężem starodawnym,który się zwie diabeł i szatan, zwodzącym całą zamieszkałą ziemię (Ap 12,9). Chociaż jest od tamtej pory zaprzysięgłym przeciwnikiem Boga, ma do dziś dnia dostęp do sali tronowej w niebie. Tam bezustannie oskarża tych, którzy ufają i są posłuszni swemu Stwórcy (Hi 1,6-12, Ap 12,10).

Gdyby nie bunt szatana, Mesjasz nie musiałby przychodzić na ziemię. Boże Słowo stwierdza dobitnie: Syn Boży objawił się (tzn. przyszedł na ziemię) po to, aby zniszczyć dzieła diabła (1 J 3,8). Widać więc jasno, że jeśli nie zrozumiemy przyczyn upadku Lucyfera i konsekwencji, na jakie naraził on całe stworzenie, to nigdy do końca nie zrozumiemy, dlaczego Chrystus musiał przyjść po raz pierwszy, a tym bardziej po co i kiedy powróci.

Buntownicze narodziny ego

Bunt Lucyfera wprowadził grzech do Bożego stworzenia. W przytoczonym fragmencie z Księgi Izajasza jest wymienionych pięć butnych roszczeń Lucyfera, jedno zuchwalsze od drugiego:

1. [ja] wstąpię na niebiosa (Iz 14,13);
2. [ja] swój tron wyniosę ponad gwiazdy Boże (Iz 14:13 BW);
3. [ja] zasiądę na górze narad, na najdalszej północy (Iz 14.13 BW);
4. [ja] wstąpię na szczyty obłoków (Iz 14,14);
5. [ja] zrównam się z Najwyższym (Iz 14,14 BW).

[Wstąpię na szczyty obłoków− roszczenie to nie wydaje się nam specjalnie bezczelne, dopóki nie uświadomimy sobie, że w Starym Testamencie Bóg jest nazywany Tym,który pędzi na obłokach (Ps 68,5 BW; por. 2 Sam 22,11-12 i in.). W wielu przypadkach obłok oznacza widzialną obecność Boga, teofanię (np. w księgach Mojżeszowych i w świątyni), w istocie żądanie wstąpienia na obłoki/do nieba w tym fragmencie to wyrażenie chęci zasiadania na tronie Boga (por. Iz 66,1) − przyp. tłum]

Zbuntowany cherub ogłasza pięć punktów swojej „deklaracji niepodległości”. Calem każdego z tych zrodzonych w jego sercu i skoncentrowanych na nim samym zamierzeń jest maksymalne wyniesienie siebie ponad wszystko i uhonorowanie swojego ego. Tak narodził się egoizm i zapatrzenie w siebie. Dzisiaj na każdym kroku spotykamy jego diabelskie potomstwo: obraz samego siebie, poczucie własnej wartości, szacunek do samego siebie, miłość samego siebie, samoakceptacja, pewność siebie. Samego siebie w nieskończoność – oto plagi współczesnego świata i Kościoła.

Takie jest jądro ciemności i zła, ale czyż nie wygląda ono nadzwyczaj znajomo? Samodzielność, samookreślenie, prawo do wyznaczania swoich własnych standardów moralnych i samodzielnego kierowania swoim losem − to wszystko było egoistyczną ambicją Lucyfera, za którą został strącony do otchłani. Po raz pierwszy stworzona przez Boga istota zażądała dla siebie prawa do samostanowienia i buntowniczej niezależności od swojego Stwórcy. Zaczęła rościć pretensje do prawa przysługującego z natury tylko samemu Bogu: aby zgodnie ze swoją wolą panować nad swoim stworzeniem. Niesłychana zuchwałość.

Z przerażeniem uświadamiamy sobie, że te wszystkie tak wysoko cenione i pożądane obecnie cechy osobowości zostały poczęte w sercu szatana. Koncentracja na własnym rozwoju i osiągnięciach, która ongiś doprowadziła do upadku Lucyfera, jest dzisiaj wysoko ceniona jako klucz do sukcesu w świecie. Nic dziwnego, że ukochany apostoł Pana Jezusa Jan napisał: cały świat leży w mocy Złego, tj. szatana (1 J 5,19).

Co jeszcze smutniejsze, większość Kościołów bez zastrzeżeń akceptuje te kłamstwa. Wysoka samoocena, dobry obraz samego siebie i inne oblicza starego znajomego egoizmu zrodzonego w sercu szatana są teraz filarami tzw. chrześcijańskiej psychologii. Mistrzowskie oszustwo!

Lucyfer jako pierwszy rzucił wyzwanie prawu Boga do sprawowania władzy nad światem przez Niego stworzonym. Zażądał prawa do bycia równym Bogu:zrównam się z Najwyższym(Iz 14,14 BW), nie biorąc pod uwagę, że jest tylko stworzeniem.

Tym samym szatan odrzucił monoteizm (wiarę w jednego najwyższego Boga), wynosząc siebie do statusu boskości, i zapoczątkował politeizm (wiarę w wielu bogów). To samo zrobiła później Ewa. W tym miejscu zaczynamy rozumieć, dlaczego Chrystus żąda od swoich uczniów tak całkowitego zaparcia się samego siebie.

W sercu Lucyfera poczęła się bluźniercza obsesja zdetronizowania Boga, wydarcia z Jego rąk władzy nad wszechświatem i ustanowienia Bogiem samego siebie w miejsce Stworzyciela. Wiele istot anielskich dołączyło do jego rebelii, stając się upadłymi aniołami, czyli demonami. Każda osoba na ziemi musi dokonać tego samego wyboru: albo iść za prawdziwym Bogiem, albo żądać prawa boskości dla siebie, a przez to dołączyć do mocy szatańskich. Są to ciągle te same zmagania ego każdego pojedynczego człowieka z Bogiem, i każdy z nas pozostaje po stronie szatana dopóty, dopóki z najgłębszym przekonaniem nie uzna, że modląc się: nie moja wola, lecz  Twoja niech się stanie (Łk 22,42), Chrystus mówił w naszym imieniu.

Fragment z książki D. Hunta „Jak blisko jesteśmy” czyli: Co proroctwa biblijne mówią na temat powtórnego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa.

Źródło: http://www.tiqva.pl/jak-blisko-jestesmy

Komentarze

Popularne posty