Walka w każdym sercu

Dlaczego Bóg dał ludzkości możliwość wyboru zła? Dlaczego nie mógł nas tak skonstruować, abyśmy zawsze wybierali dobro? Wybór, który jest ograniczony, nie jest żadnym wyborem. Możliwość wyrażenia zgody jest bez znaczenia, jeśli równocześnie nie ma możliwości sprzeciwu. Jeśli jedyną alternatywą jest możliwość zdeterminowanego „wolnego” wyboru, to nie jest to żaden prawdziwy wybór. Każda istota posiadająca potencjalną możliwość wyboru, a jednak siłą powstrzymywana od niego, staje się szybko sfrustrowana jak dzikie zwierzę w klatce. Niebo też stałoby się więzieniem dla tych, którzy będąc istotami wolnymi zostaliby zmuszeni, aby tam przebywać.

Bez pełnej możliwości wyboru nie istniałoby nie tylko zło, nie byłoby również miejsca na miłość. Wszyscy dzielimy intuicyjne przekonanie, że prawdziwa miłość pochodzi z głębi serca. Zgoda na gwałt wymuszona nożem albo odbezpieczonym pistoletem nie jest miłością. Miłość nie może być skutkiem przymusu. Nawet Bóg nie może zmusić nas do miłości, tak jak nie może dopuścić się grzechu, ponieważ obydwie te rzeczy byłyby pogwałceniem istoty Jego natury.

Bóg kocha nas tak bardzo, że chce nam dać najwspanialszy z możliwych darów, a jest nim On sam, w najgłębszej z możliwych relacji miłości. A jednak aby taka więź była możliwa, musimy mieć prawo wyboru. Bez rzeczywistej możliwości wyboru nie mielibyśmy szans cieszyć się tym, co ludzkość jednogłośnie uznaje za szczytowe spośród wszystkich doświadczeń człowieka − miłością do Boga i do siebie nawzajem.

Możliwość wyboru miłości zakłada zdolność do buntu,a nawet do znienawidzenia Boga, inaczej nigdy nie moglibyśmy naprawdę Go kochać. Miłość i nienawiść, dobro i zło są dwiema stronami tej samej monety. Nie można było uniknąć prawdopodobieństwa, że wolność wyboru otworzy drzwi złu, umożliwi bunt szatanowi i doprowadzi do skalania niewinności Edenu. Bóg w swojej wszechwiedzy wiedział, co się stanie, znał konsekwencje biegu zdarzeń i zapewnił ratunek dla ludzkości, jeszcze zanim grzech pojawił się na świecie. Tym lekarstwem jest Mesjasz, i każde kolejne Jego przyjście na ziemię odgrywa istotną rolę w procesie niszczenia zła.

Miłość jest taką samą niezgłębioną tajemnicą jak zło. Negowanie możliwości wolnego wyboru jest zaprzeczaniem istoty zarówno miłości, jak i zła. Nie można kochać pod przymusem ani ponosić odpowiedzialności za zrobienie tego, do czego zostało się zmuszonym. To jest zasadniczy problem wszystkich diagnoz psychologów, którzy uwalniają pacjentów od winy, czyniąc z nich ofiary i ucząc bezustannie powtarzać refren: „to nie moja wina”, aż zapamiętane wyrażenia w rodzaju: „nie miałem wyboru”, „byłem wykorzystywany”, „moja rodzina mnie nie rozumiała”, „byłem zmuszony przez okoliczności” – same zaczną cisnąć się na usta. W ten sposób każdy staje się ofiarą. A jednak wszyscy doświadczamy w życiu możliwości dokonania wyboru. Dopóki ten fakt nie będzie świadomie uznany i nie nastąpi przyjęcie odpowiedzialności za swoje czyny, dopóty problem nie zostanie naprawdę rozwiązany.

Odwieczny konflikt


Biblia nie informuje nas o bitwach, które na skutek buntu szatana toczyły się w zamierzchłych wiekach pośród galaktyk. Wiemy tylko, że Bóg i szatan ciągle ścierają się w śmiertelnej walce o władzę nad światem i że ta niewyobrażalna kosmiczna bitwa koncentruje się teraz na naszej małej planecie. Stawką w niej jest los każdego człowieka, i to o niego obie strony tak zaciekle walczą. Bóg chce zbawić ludzkość, natomiast szatan używa wszelkich podstępów, aby namówić ludzi do opowiedzenia się po swojej stronie, a przez to do podzielenia jego przerażającego losu w wieczności.

W walce o kontrolę nad wszechświatem Bóg posługuje się Mesjaszem. Szatan też ma swojego ludzkiego przedstawiciela – Antychrysta. Kosmiczny konflikt osiągnie apogeum na Ziemi w straszliwej, bezpośredniej konfrontacji Chrystusa i Antychrysta. Więcej szczegółów dotyczących przebiegu tej bitwy przedstawimy na dalszych stronach książki [Jak blisko jesteśmy]. Pierwsze przyjście Chrystusa ponad 2000 lat temu, nadchodzące Pochwycenie i Drugie Przyjście są pojedynczymi elementami tej kosmicznej batalii i nie mogą zostać właściwie zrozumiane bez uwzględnienia kontekstu całości konfliktu.

W jakiś tajemniczy sposób, którego Pismo Święte nie wyjaśnia (ponieważ najprawdopodobniej nie byłoby to zrozumiałe dla śmiertelnego człowieka), każde ludzkie serce jest odrębnym polem walki w tej kosmicznej batalii. Zwróciłeś uwagę na sługę mego, Hioba?(Hi 1,8) − zapytał Bóg szatana. To wyzwanie spowodowało, że mały świat Hioba rozpadł się w gruzy, a jego dusza zmieniła się w straszliwie spustoszone pole bitwy między Bogiem a nim samym. Jego wieczny los zawisł na włosku i zależał od wyniku tych zmagań, a zadecydowała o nim podjęta przez Hioba decyzja.

Szatan był przekonany, że lojalność Hioba względem Boga jest wynikiem opieki i błogosławieństwa, jakimi został obdarowany. „Zabierz je” (por. Hi 1,11; 2,5) – prowokował Boga – a Hiob w twarz będzie [Ci] złorzeczył (Hi 2,5). Bóg pozwolił szatanowi doświadczyć Hioba wszystkim, co najgorsze, nie zezwalając tylko na pozbawienie go życia. Wszyscy musimy przejść przez taki sprawdzian miłości i lojalności względem Boga, chociaż niekoniecznie w ten sam sposób i z podobną intensywnością.

Wynik tego sprawdzianu będzie dowodem na to, czyją stronę wybraliśmy w tej odwiecznej walce, i zadecyduje o naszym wiecznym losie.

Hiob wygrał bitwę w jedyny możliwy sposób, w jaki można ją wygrać − przez całkowite podporządkowanie się woli Boga: Choćby mnie zabił Wszechmocny − ufam (Hi 13,15).
Musimy pozwolić się „zabić”, „ukrzyżować się z Chrystusem” (por. Ga 2,20), jak to określił Paweł, uznać Jego śmierć na krzyżu za naszą własną, potwierdzając przez to, że mamy pełną świadomość, iż sami na nią zasłużyliśmy. Musimy dobrowolnie oddać nasze zbuntowane, egoistyczne życie w zamian za życie, którym Chrystus będzie żył w nas. Inaczej na zawsze pozostaniemy niewolnikami grzechu i szatana. Czyż sam Jezus nie powiedział: Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci[odda] swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mt 16,25)?

Walka w każdym sercu

Hiob nie był pierwszym człowiekiem kuszonym do buntu przeciwko Bogu. Dużo wcześniej szatan przekonał do tego wielu Bożych aniołów i przeniósł swoją rebelię na planetę Ziemię. Nie wiemy, na ile po stworzeniu człowieka miało to miejsce. Całkiem jednak możliwe, że Adam i Ewa mieli dzieci jeszcze przed swoim upadkiem. Bóg rozkazał im, aby „byli płodni i rozmnażali się”(por. Rdz 1,28). Częścią kary jaka później spotkała Ewę, było pomnożenie dolegliwości [jej] brzemienności(1 Mojż 3,16 BW). Być może to właśnie pierwotne potomstwo naszych prarodziców to owi synowie boży, którzy wzięli sobie za żony córki ludzkie i dali życie niezwykłemu potomstwu olbrzymów (1 Mojż 6,2-4).

W odróżnieniu od Hioba, który zwyciężył nad swoim pokuszeniem i któremu Bóg przywrócił później jeszcze więcej błogosławieństw, niż stracił on w tej duchowej bitwie, upadek Ewy był zupełny, straciła wszystko. Dała się zwieść pokusie postawienia siebie i swoich pragnień ponad wolę Boga i upadła dokładnie tak jak szatan. A razem z nią stoczyła się w dół cała ludzkość, której Ewa była pramatką.

Wąż zwiódł Ewę tym samym kłamstwem, które zrodziło się w jego własnym sercu, mówiąc do niej, że ona i jej mąż mogą „stać się jak Bóg” (por. 1 Mojż 3,5). Biblijna historia ogrodu Eden nie jest starodawnym mitem, ale wydarzyła się naprawdę, czego dowodem jest fakt, że rodzaj ludzki do dnia dzisiejszego jest opanowany tą samą szatańską ambicją. Poszukiwanie przypisywanej bóstwom wolności robienia wszystkiego, co się chce, co jest przyjemne i daje zadowolenie, usilne rozwijanie wszelkich (czy to materialnych czy nadprzyrodzonych) mocy, które pozwoliłyby na kontrolowanie życia i okoliczności, jest najpowszechniejszą z obsesji ludzkich. Równocześnie nie daje nam spokoju wspomnienie utraconego raju, a marzenie o przywróceniu temu światu dawnej doskonałości pozostaje ciągle najważniejszą ambicją ludzkości. Jednak każdy chciałby tego dokonać na własnych warunkach i własnymi wysiłkami, zamiast poddać się Bożej zwierzchności. Lecz jest to mrzonka.

Uratowanie rodzaju ludzkiego ze śmiertelnego uścisku szponów szatana, uwolnienie od nieuchronności kary za grzech, odnowienie wszechświata i poddanie go suwerennej władzy Boga jest zadaniem Mesjasza. Pierwsze przyjście naszego Pana położyło fundamenty pod to dzieło, drugie będzie kolejnym aktem Jego misji. Jednak ostateczna walka będzie mieć miejsce dopiero przy końcu tysiącletniego panowania Chrystusa na tronie Dawida.

Zanim jednak przejdziemy do przyszłości, przyjrzyjmy się bliżej temu odwiecznemu konfliktowi, który rozgrywa się w każdym ludzkim sercu. Rezultatem tej desperackiej walki między naszym ego a Bogiem jest całkowita zguba każdego człowieka na przestrzeni dziejów oprócz jednego jedynego − Jezusa Chrystusa. Wynika stąd, że tylko Jezus może nas ocalić. Problem zła musi znaleźć absolutnie sprawiedliwe i praktyczne rozwiązanie, w przeciwnym razie nie zostanie w ogóle rozwiązany.

Fragment z książki D. Hunta „Jak blisko jesteśmy” czyli: Co proroctwa biblijne mówią na temat powtórnego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa. Źródło: http://www.tiqva.pl/jak-blisko-jestesmy

Komentarze

Popularne posty