Na kogo i na co czekamy?


Chrystus a Antychryst

Znamienne są także różnice między Chrystusem a Antychrystem. Nasz Pan został wzgardzony i odrzucony przez Izrael i przez świat - - Antychryst zostanie przyjęty z całą gotowością i entuzjazmem. Z Chrystusa wyśmiewano się i żartowano - - Antychrysta będzie się czcić. Odrzucając Chrystusa, ludzie wołali: „Nie chcemy, żeby ten nad nami panował!” Przerażająca jest świadomość, że Antychryst zostanie uznany nie tylko przez świat, ale i przez Izrael. Ówczesnym przywódcom żydowskim powiedział Jezus: „Ja przyszedłem w imieniu Ojca Mego, a wy Mnie nie przyjmujecie; jeśli kto inny przyjdzie we własnym imieniu, tego przyjmiecie” (J 5,43).

Chrystusowe królestwo światłości i prawdy jest królestwem niebieskim („Królestwo Moje nie jest z tego świata”; J 18,36). Antychrystowe Królestwo ciemności jest zbudowane na kłamstwie i jest całkowicie z tego świata. Przykro dziś patrzeć, jak wielu chrześcijan ewangelikalnych coraz bardziej wikła się w sprawy tego świata i łącząc wysiłki z przedstawicielami innych, nieraz krańcowo różnych, światopoglądów, chce współdziałać na polu politycznym i społecznym, rychło zatracając perspektywę nieba. Cec
hą charakterystyczną pierwotnego kościoła była świadomość ekklesii, bycia wybranymi, którzy nie są już z tego świata (J 17,6.14.16), lecz żarliwie oczekują (1 Tes 1,10) i wypatrują powrotu Chrystusa, który zabierze ich do siebie (Hbr 9,28; J 14,2-3). Nadzieja ta musi ożyć w naszych sercach!

Dwie Oblubienice

Tajemnica otacza zarówno postać Chrystusa jak i Antychrysta. O Chrystusie pisał apostoł Paweł: „...wi
elka jest  tajemnica  pobożności :  Ten, który objawił się w ciele...” (1 Tym 3,16). O Antychryście zaś napisał: „...już działa  tajemnica  bezbożności”  (2 Tes 2,7; BT). Każdy z nich ma tajemniczą oblubienicę: pierwszy - dziewicę; drugi - nierządnicę. Tajemnica pobożności, która objawi się w oblubienicy Chrystusa, była „przez długie wieki pokryta milczeniem” (Rz 16,25; BB) - a jest nią „Chrystus w was, nadzieja chwały” (Kol 1,27). Może ona zostać objawiona dopiero „w czasie ostatecznym” (1 P 1,5).

Tajemnica bezbożności, którą przez analogię można by określić jako „szatan w was, nadzieja potępienia”, zostanie także objawiona w oblubienicy - tyle że w wybrance Antychrysta. Pismo Święte dało jej następujące miano: „WIELKI BABILON, MATKA WSZETECZNIC I OBRZYDLIWOŚCI ZIEMI” (Obj 17,5). I podczas gdy Chrystus miłuje i chroni swą oblubienicę, szatan znienawidzi wszetecznicę i wraz z dziesięcioma swoimi sprzymierzeńcami „spustoszą ją i ogołocą, i ciało jej jeść będą, i spalą ją w ogniu”
(Obj 17,16).

Na kogo i na co czekamy?


Z treści Pisma jasno wynika, że Powtórne Przyjście Chrystusa w mocy i chwale (a przyjdzie On, aby ocalić Izrael, zniszczyć armie, które przeciw niemu wyruszyły, oraz ustanowić swoje królestwo na tronie swego ojca Dawida) to wydarzenie różne od pochwycenia Jego oblubienicy, kościoła. Niektórzy próbują czynić z tych dwóch wydarzeń jedno, sugerując, że zostaniemy pochwyceni w powietrze na spotkanie Pana powracającego właśnie na ziemię i natychmiast wrócimy z Nim tutaj z powrotem, aby towarzyszyć Mu na Górze Oliwnej i podczas interwencji pod Armagedonem. A przecież w Apokalipsie 19,7-8 czytamy o godach Chrystusa i Jego oblubienicy odbywających się  w  niebie  przedtem,  zanim Chrystus powróci na ziemię, aby dokonać sądu i zaprowadzić swoje królestwo.

Jednym z głównych celów Powtórnego Przyjścia Chrystusa będzie zniszczenie Antychrysta, „którego Pan Jezus zabije tchnieniem ust swoich i zniweczy blaskiem przyjścia swego” (2 Tes 2,8). Stąd jasne jest, że Powtórne Przyjście nie może się wydarzyć przed objawieniem się Antychrysta i zaprowadzeniem jego królestwa na ziemi. Jeśli pochwycenie nie byłoby wydarzeniem różnym od Drugiego Przyjścia, to chrześcijanie wypatrywaliby i wyczekiwali nie powrotu Chrystusa, ale wyłonienia się Antychrysta - co jest nie do pomyślen
ia!

Jedną z prężnie się
dziś szerzących błędnych nauk jest opinia, że kościół wcale nie zostanie pochwycony - ale że dopiero kiedy my, chrześcijanie, zdobędziemy władzę nad światem (i nie wcześniej!), dopiero wtedy powróci Chrystus, by władać nad królestwem, któreśmy dla Niego przygotowali. A przecież Chrystus obiecał: „A jeśli pójdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i  wezmę was  do siebie,  abyście, gdzie Ja jestem, i wy byli” (J 14,3). Apostoł Paweł zapowiedział, że „najpierw powstaną ci, którzy umarli w Chrystusie, potem my, któ
rzy pozostaniemy przy życiu, razem z nimi porwani będziemy w obłokach w powietrze na spotkanie Pana [zapewne do domu Jego Ojca o wielu mieszkaniach], i tak zawsze będziemy z Panem [w niebie, gdzie przygotował nam miejsce]” (1 Tes 4,16-17).

Wielu mieniących się chrześcijanami oczekuje spotkania z „Chrystusem” tutaj na tej ziemi; z „Chrystusem”, który nie przybył po nich, aby zabrać ich do nieba, ale który przybył, aby panować nad królestwem, które oni dla niego
przygotowali. Fatalny to omam! Ludzie tacy nie poświęcają swych wysiłków prawdziwemu Chrystusowi, lecz Jego fałszywej kopii - Antychrystowi. Nie odkładają sobie skarbu w niebie (Mt 6,20), lecz budują królestwo na ziemi.

Oby nasz Oblubieniec rozbudził w nas miłość ku Sobie i oby nasze serca - jak oblubienicy przystało - tęskniły za Nim i wyczekiwały Go!

Cały artykuł znajduje się pod adresem;
http://tiqva.pl/to-co-ma-si-sta/38-na-kogo-czekamy

Komentarze

Popularne posty