Ewangelia Boża nie podlega negocjacji cz.1

"Idźcie na cały świat i głoście ewangelię ... ponieważ jest ona mocą Boga ku zbawieniu dla każdego, kto uwierzy [UBG]."  Mk 16,15; Rz 1,16

Czym jest ewangelia i od czego nas ona zbawia? Powinniśmy wyjść od ogrodu Eden. Ewa, przekonana przez szatana, że Bóg ją okłamał, i zwiedziona kuszącą obietnicą boskości, zbuntowała się przeciwko Stwórcy. Adam, nie chcąc stracić żony, którą miłował bardziej niż Boga, choć nie dał się zwieść (1 Tm 2,14), to jednak rozmyślnie dołączył do niej w nieposłuszeństwie. I tak oto „jak przez jednego człowieka grzech wszedł na świat, a przez grzech – śmierć, tak też na wszystkich ludzi przeszła śmierć, ponieważ wszyscy zgrzeszyli" (Rz 5,12). Śmierć nie tylko kończy nasze krótkie ziemskie życie, ale i na wieki oddziela grzesznika od Boga.

W swej nieograniczonej wiedzy na temat przyszłości, w swej nieskończonej mądrości i miłości Bóg już zawczasu zaplanował, w jaki sposób na powrót pojedna ludzi z Sobą. Pozostając Bogiem (niemożliwe byłoby, aby przestał Nim być) miał się stać Człowiekiem poprzez narodzenie z dziewicy. Jedynie sam Bóg mógł stać się Zbawicielem (Iz 43,11; 45,21, etc.), Mesjasz zatem musiał być Bogiem (Iz 9,6; Iz 45,15; Tt 1,3-4, etc.). Miał umrzeć za nasze grzechy, by zapłacić karę wymaganą przez Jego sprawiedliwość: „Cała to tajemnica, nieśmiertelny kona!" (Charles Wesley). Następnie miał powstać z martwych i żyć w tych, którzy w Niego uwierzą oraz przyjmą Go jako swojego Pana i Zbawiciela, obdarzając ich odpuszczeniem grzechów i życiem wiecznym jako darmowym darem swojej łaski.

Wiele wieków przed swoim wcieleniem Bóg natchnął proroków Starego Testamentu, aby ogłaszali Jego wiekuisty i niezmienny plan zbawienia. Określili oni kryteria umożliwiające rozpoznanie mającego nadejść Zbawcy. Jezus i Jego apostołowie nie wymyślili „nowej religii”, chrześcijaństwo wypełniając dziesiątki konkretnych proroctw pozwala wywieść się z Pisma! (Zob. książka Jak blisko jesteśmy?)

Paweł zatem nie głosił nowej ewangelii, lecz „ewangelię Boga (którą przedtem obiecał przez swoich proroków w Pismach świętych); o jego Synu, Jezusie Chrystusie" (Rz 1,1-3). Słuchacze w Berei mogli więc porównywać nauczanie Pawła ze Starym Testamentem (Dz 17,11), Paweł zaś mógł się odwoływać do hebrajskich proroków, w każdy szabat odczytywanych w synagodze, gdy chciał wykazać, że to Jezus jest obiecanym Mesjaszem (w. 2-3). Ani Budda, ani Mahomet, ani nikt inny, tylko jeden Chrystus musiał prezentować niezbędne uwiarygodniające Go cechy! Wypełnienie dziesiątek konkretnych proroctw dotyczących życia, śmierci i zmartwychwstania Jezusa z Nazaretu stanowi niezbity dowód, iż to On jest prawdziwym i jedynym Zbawicielem.

W Hbr 2,3 pada kluczowe pytanie: „Jakże my ujdziemy, jeśli zaniedbamy tak wielkie zbawienie?". Ucieczki nie ma, Biblia nie pozostawia wątpliwości co do tego doniosłego faktu. Odrzucenie „ewangelii Boga”, dodanie do niej bądź odjęcie od niej czegoś lub też wypaczenie jej w inny sposób albo akceptacja jej namiastki oznaczają trwanie w buncie zapoczątkowanym przez Adama i Ewę oraz sprawiają, że człowiek zostaje na wieki oddzielony od Boga i ciąży na nim Jego gniew. Nic dziwnego, że Paweł napisał: „Wiedząc zatem o tym strachu Pańskim, przekonujemy ludzi..." (2 Kor 5,11). Musimy przekonywać ich poprzez ewangelię!

„Ewangelia waszego zbawienia" (Ef 1,13), „w której trwacie; przez którą też dostępujecie zbawienia" (1 Kor 15,1-2), jest prosta i klarowna nie pozostawiając miejsca na niezrozumienie czy negocjacje: „że Chrystus umarł za nasze grzechy, zgodnie z Pismem; że został pogrzebany, że zmartwychwstał trzeciego dnia" (w. 3-4). Ta „ewangelia wieczna” (Ap 14,6) została obiecana „przed wiecznymi czasy" (2 Tm 1,9; Tt 1,2) i nie może ulegać zmianie wraz ze zmieniającymi się czasami i kulturą. Nie ma dla ludzkości żadnej innej nadziei, żadnej ścieżki do przebaczenia i pojednania z Bogiem, jak tylko przez tę „ciasną bramę” i „wąską drogę” (Mt 7,14). Każda szersza droga wiedzie do zguby (w. 13).

Jedyna prawdziwa „ewangelia łaski Bożej" (Dz 20,24), którą Bóg oferuje nam jako nasze jedyne zbawienie, obejmuje trzy podstawowe elementy: (1) to, kim jest Chrystus – w pełni Bogiem, a zarazem doskonałym, bezgrzesznym człowiekiem (gdyby nie był nimi w jednej osobie, nie mógłby być naszym Zbawicielem), (2) to, kim my jesteśmy – pozbawionymi nadziei grzesznikami, już skazanymi na śmierć wieczną (w przeciwnym razie nie potrzebowalibyśmy zbawienia), oraz (3) to, czego dokonała śmierć Chrystusa – pełnej zapłaty kary za nasze grzechy (jakakolwiek podejmowana przez nas próba zapłaty w jakikolwiek sposób jest równoznaczna z odrzuceniem Krzyża).

Chrystus nakazał nam: „głoście ewangelię [dobrą nowinę!] wszelkiemu stworzeniu [każdej osobie]” (Mk 16,15). Jaka reakcja powinna nastąpić? Pismo przytacza zarówno pełne desperacji pytanie jak i prostą odpowiedź na nie: „co mam czynić, abym był zbawiony? ... Uwierz w Pana Jezusa Chrystusa, a będziesz zbawiony..." (Dz 16,30-31). Nie pomogą tu ani religia, ani rytuał, ani dobre uczynki – po prostu uwierz. „Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę” (Ef 2,8) – każdy, kto w Niego wierzy, nie zginie, lecz ma życie wieczne (J 3,16).

Jedynie ewangelia zbawia tych, którzy jej wierzą, nic innego nie daje zbawienia. Dlatego właśnie musimy głosić ewangelię. Paweł powiada: „biada mi, gdybym ewangelii nie głosił" (1 Kor 9,16). Tymczasem jakże często rozbrzmiewają sentymentalne wezwania, aby „przyjść do Jezusa” czy „podjąć decyzję oddania życia Chrystusowi” bez jednoczesnego jasnego wyłuszczenia ewangelii! Wielu przyciąga do Chrystusa Jego podziwu godny charakter, „szlachetne męczeństwo” bądź fakt, że „przemienia On ludzkie życie”. Lecz tacy „nawróceni” nie uwierzyli w ewangelię, a zatem nie są zbawieni i ciąży na nich gniew Boży (J 3,36). Tę właśnie doniosłą naukę głosi Pismo.

Istnieją pewne poboczne kwestie, co do których chrześcijanie mogą się różnić – odżywianie się, ubiór, forma chrztu, świętowanie pewnych dni, sposób i częstotliwość obchodzenia wieczerzy Pańskiej itd. Jednakże zbawienie to sprawa kluczowa, co do której musimy zgodzić się wszyscy. Paweł przeklął tych, którzy głosili, że trzeba uwierzyć ewangelii i zarazem zachowywać Prawo, aby być zbawionym (Ga 1,6-12). To niewielkie uzupełnienie przekreślało ewangelię, nikt wierzący w taką naukę nie mógł być zbawiony! Podobnie nie jest chrześcijaninem ten, kto wierzy w którąś z popularnych dziś rozcieńczonych ewangelii.

Oswald Chambers przestrzegał, abyśmy w ferworze nakłaniania innych do przyjęcia ewangelii nie wykoncypowali jakiejś ewangelii łatwej w odbiorze i nie mnożyli „nawróconych”, którzy wcale nie są zbawieni. Najpopularniejszym dziś wypaczeniem ewangelii jest „pozytywna” ewangelia pomyślana tak, aby nikogo nie urazić prawdą. Na przykład Robert Schuller stwierdził, że pogardliwym jest określanie kogokolwiek mianem grzesznika, ponieważ Chrystus umarł po to, aby przywrócić człowiekowi godność i poczucie własnej wartości. Tą zwodniczą nauką Schuller „zdobywa dla Chrystusa” wiele osób – lecz taka ewangelia nie zbawia grzeszników.

Ewangelizacyjne wezwania, aby „przyjść do Chrystusa”, często odwołują się do niewłaściwych powodów: aby cieszyć się zdrowiem, szczęściem, powodzeniem, aby naprawić stosunki w małżeństwie czy poradzić sobie ze stresem. Niektórzy z popularnych dziś teleewangelistów tak upodobali sobie praktykę „padania w Duchu” i fizyczne uzdrawianie, że zapomnieli o wyzwalaniu od grzechu. Ich ewangelia jest częstokroć tak rozcieńczona bądź wypaczona, że przywodzi wiele osób do fałszywego przekonania, iż są zbawione, podczas gdy wcale nie są. Nie ma gorszego fałszu, ten ma skutki w wieczności!

To religia, nie zaś ateizm, stanowi najważniejszy oręż szatana: „bóg tego świata zaślepił umysły, w niewierzących, aby nie świeciła im światłość chwalebnej ewangelii Chrystusa" (2 Kor 4,4). Chcąc zwalczać „ewangelię łaski Bożej" (Dz 20,24), wielki zwodziciel posługuje się wieloma fałszywymi ewangeliami a wszystkie one reprezentują te same dwa podstępne sposoby odrzucania łaski – rytuał bądź własne wysiłki.

Rytuał czyni z odkupienia ciągnący się proces, sprawowany przez ustanowiony w tym celu stan kapłański, własne wysiłki zaś przyznają człowiekowi rolę do odegrania w zasłużeniu sobie na zbawienie. Ten pierwszy sposób przekreśla finalność dzieła dokonanego na Krzyżu, ten drugi przeczy jego wystarczalności. Spójrzmy na rytuały i własne wysiłki obecne we wszystkich religiach niechrześcijańskich. Odrzucanie przez nie krzyża Chrystusowego i sprzeciw wobec ewangelii są jaskrawe, mimo to wierzenia pogańskie i spod znaku ruchu New Age kwitną dziś w Kościele w imię ekumenizmu i otwartości.

Pogańskie obrzędy (hinduistyczne, buddyjskie, muzułmańskie, czarnoksięskie itd.) to chleb powszedni w nowojorskiej Katedrze św. Jana Boskiego, największej amerykańskiej katedrze episkopalnej, pojawiła się tam nawet żeńska „Chrysta” na krucyfiksie. Wśród protestantów to bluźnierstwo zdecydowanie napiętnowali liderzy ewangeliczni, lecz wielu z nich zachowuje osobliwe milczenie w odniesieniu do Kościoła rzymskokatolickiego. Chwalą wręcz papieża Jana Pawła II, przemierzającego świat, aby uhonorować nieprzyjaciół ewangelii oraz wyrazić swój szacunek i sympatię dla nich.

W Asyżu papież zachęcał dalajlamę i jego mnichów, aby odprawiali swoje obrzędy przy ołtarzu w kościele św. Piotra – ustawili tam więc posążek Buddy i odbyli antychrześcijańską ceremonię. Na całym świecie Jan Paweł II odprawiał msze, podczas których wykonywano rozmaite obrzędy pogańskie (w których on również uczestniczył). „Namiestnik Chrystusa” modlił się z animistami, a nawet wszedł do ich świątyni, konsekrował demony, uczestniczył w pogańskich rytuałach rozpoczynanych przywoływaniem duchów przodków przez czarownika. Wyobraźmy sobie apostoła Pawła uczestniczącego w obrzędach w świątyni Artemidy Efeskiej!

Chrześcijanie ewangeliczni są zgodni w swoim sprzeciwie wobec błędów mormonizmu, Nauki Chrześcijańskiej, Świadków Jehowy itd. Inaczej ma się sprawa z ich stosunkiem do równie poważnych błędów rzymskiego katolicyzmu. Katolicko-ewangeliczny ekumenizm propagują nawet organizacje specjalizujące się w przestrzeganiu przed sektami, jak Christian Research Institute. CRI określa katolików mianem „nowo narodzonych”, „ewangelicznych” i „wierzących w Biblię” – stwierdzenia takie są równoznaczne z odrzuceniem reformacji. Pamiętajmy, że podobnie jak kiedyś tak i dzisiaj chodzi o ewangelię, która nie podlega negocjacjom, a którą Rzym w dosłownym sensie okłada klątwą (zob. niżej).

Na początku swojej posługi Billy Graham podobnie jak reformatorzy nazywał katolicyzm największym nieprzyjacielem ewangelii, dziś twierdzi, że jego przekonania „są zasadniczo takie same jak przekonania prawowiernych katolików rzymskich". Podobnie zdumiewająca woltę wykonało w ostatnich latach wielu liderów ewangelicznych, podzielając powszechne przekonanie, że II sobór watykański (1962-1965) dokonał przeobrażenia katolicyzmu. W rzeczywistości jednak poza kilkoma kosmetycznymi zmianami (jak msza odprawiana już nie po łacinie itd.) rzymska ewangelia pozostała taka sama jak w czasach Lutra.

Przyjrzyjmy się faktom. Chcąc stawić czoło reformacji, wiodący teolodzy rzymscy zebrali się na soborze trydenckim (1545-1563). Przyjęto wówczas kanony i dekrety określające oficjalną naukę rzymskiego katolicyzmu, obejmujące ponad sto anatem (klątw), które potępiają ewangelię łaski uznaną przez reformatorów. Anatemą obłożono każdą doktrynę ewangeliczną! A II sobór watykański? Głosi on: „Ten święty Sobór … ponownie proponuje dekrety … soboru trydenckiego [w tym owe ponad sto anatem!]". Jak wyjaśniono w czasopiśmie The Catholic Answer (marzec/kwiecień 1993), „czego ‘oficjalnie’ nauczał Kościół w jednej epoce, tego ‘oficjalnie’ naucza Kościół w każdej epoce … Sobór trydencki [jego doktryny] pozostają w całkowitej zgodzie z wiarą eucharystyczną dzisiejszego Kościoła".

Liderzy ewangeliczni, którzy uznają katolików za chrześcijan i stają w jednym szeregu w Rzymem podczas „ewangelizacji", ulegli wielkiemu zwiedzeniu i zwodzą innych. Jednym z nich jest – co trzeba stwierdzić ze smutkiem – Chuck Colson. W swojej najnowszej książce The Body (Ciało), pod wieloma względami godnej polecenia, mocnym głosem wzywa do jedności z Rzymem, opiera się jednakże na jaskrawej dezinformacji, serwując ją czytelnikom. Na przykład po wyjaśnieniu, że ważnym katalizatorem reformacji była odraza, jaką Luter żywił do sprzedaży odpustów, Colson pisze:

Reformatorzy występowali na przykład przeciwko niemoralnej praktyce odpustów. Dziś one odeszły już w przeszłość (s. 271).

Odpusty „odeszły w przeszłość”? Nic podobnego! Konstytucja apostolska Indulgentiarum doctrina, napisana w duchu II soboru watykańskiego przez papieża Pawła VI, poświęca odpustom 17 stron. Przyznaje, że w przeszłości dochodziło do pewnych „nadużyć”. Głosi, że Kościół rzymskokatolicki „nakazuje, aby udzielanie odpustów … było w Kościele zachowane, i potępia poprzez anatemę tych, którzy twierdzą, że odpusty są bezużyteczne". II sobór watykański wyjaśnia, że z „zasług” płynących ze śmierci Chrystusa tudzież z „dobrych uczynków” Marii i nadwyżki dobrych uczynków „wszystkich świętych” ponad to, co jest im samym potrzebne do uzyskania ich „własnego zbawienia”, został utworzony „skarb Kościoła".

Z tego oto „skarbu” Kościół udziela odpustów, aby zmniejszyć męki czyśćcowe, „przydzielając go [ów skarb] wiernym dla ich zbawienia ... Ten święty Sobór … naucza, że Kościół … jest konieczny do zbawienia ... Ewangelia … [pozwala] wszystkim ludziom dostąpić zbawienia przez wiarę, chrzest i przestrzeganie przykazań ... [Poprzez] modlitwy i dobre uczynki ... [święci] dostąpili własnego zbawienia i ... przyczynili się do zbawienia swych braci ... Od najdawniejszych czasów … dobre uczynki bywały też ofiarowywane Bogu za zbawienie grzeszników" (wyróżnienia dodano).

Rzymski katolicyzm głosi fałszywą ewangelię o rytuale i uczynkach!

W katolicyzmie śmierć Chrystusa za grzechy nie zbawia tych, którzy wierzą, lecz umożliwia im zasłużenie sobie na własne zbawienie poprzez skomplikowaną religię rytuałów i własnych starań. II sobór watykański wyjaśnia: „Kościół ... sformułował i obmyślił rozmaite sposoby [siedem sakramentów] przydzielania [na raty] owoców Chrystusowego odkupienia poszczególnym wiernym ... To bowiem przez liturgię bowiem – zwłaszcza Boską ofiarę Eucharystii – ‘dokonuje się dzieło naszego zbawienia...'”. A przecież w Hbr 9,12 powiedziano, że Chrystus już zdobył „dla nas wieczne odkupienie"! Taka jest obietnica prawdziwej ewangelii dla tych, którzy wierzą.

W rzymskim katolicyzmie „łaski uzyskane przez Chrystusa i świętych" są „przydzielane wiernym" na raty, tak iż muszą oni ciągle wracać po coraz to nowe „łaski i zasługi”, które mają im pomóc w drodze do nieba. Nie ma pewności, że cel ten zostanie kiedykolwiek osiągnięty, nie określono również, ile mszy, różańców, odpustów itd. jest potrzebne, aby dostać się do nieba. Dla katolika jedyną nadzieją na zbawienie jest niekończący się rytuał Kościoła. A przecież Biblia oferuje odpuszczenie grzechów i życie wieczne jako darmowy dar łaski Bożej dla każdego, kto uwierzy w ewangelię. Jakaż to różnica!

Msza stanowi zaprzeczenie, że Chrystus w pełni zapłacił za nasze grzechy na Golgocie, sama w sobie jest ofiarą, która zbawia. Jak głosi „Kieszonkowy słownik katolicki” (John A. Hardon, S.J., Pocket Catholic Dictionary, Image Books, 1985, s. 248-249), „Msza jest prawdziwie ofiarą przebłagalną ... przez którą ‘Pan zostaje zaspokojony, darowuje On łaskę i ... odpuszcza przewinienia i grzechy' ... Msza jest ustanowionym przez Boga środkiem przydzielania zasług Kalwarii... w sposób stopniowy i ciągły ... Kapłan jest nieodzowny, gdyż jedynie on swoją mocą może przemienić pierwiastki chleba i wina w ciało i krew Chrystusa”. Setki tysięcy osób zamiast wyznawać tę fałszywą ewangelię wybierało męczeństwo na stosie!

Biblijnie i logicznie rzecz biorąc, nie można jednocześnie wierzyć w prawdziwą ewangelię łaski Bożej oraz głoszoną przez Rzym fałszywą ewangelię rytuału i uczynków. Wśród tysięcy byłych katolików, z którymi miałem okazję rozmawiać, ani jeden nie słyszał nigdy prawdziwej ewangelii w Kościele katolickim. Wszyscy oni musieli się odwrócić od rzymskiego katolicyzmu, by otrzymać pewność zbawienia poprzez prostą wiarę w dokończone dzieło Chrystusa. Kwestią sporną jest niepodlegająca negocjacji ewangelia Boża oraz wieczne przeznaczenie dusz! Błagam – toczmy bój o prawdziwą ewangelię, głośmy ją w mocy Ducha Świętego i módlmy się żarliwie (oraz róbmy wszystko, ku czemu Pan nas pokieruje), aby liderzy ewangeliczni z zapałem przeciwstawiali się wszelkiej fałszywej ewangelii, również tej rzymskiej.

Dave Hunt
1 kwietnia 1993

tłumaczyła: Ola

źródło: https://www.thebereancall.org/content/gods-nonnegotiable-gospel-part-i

Komentarze

Popularne posty