Ekscytacja ustąpiła rozczarowaniu

Zrozumiała apatia,
ekscytacja ustąpiła rozczarowaniu...

Nadzieja Pochwycenia ponownie zyskała popularność wśród ewangelicznie wierzących z początkiem lat siedemdziesiątych, po ukazaniu się książki Hala Lindseya The Late Great Planet Earth oraz innych publikacji przybliżających tę biblijną doktrynę. Potem natomiast ukazało się „88 przyczyn na [Pochwycenie] w 1988”, a jeszcze później „89 przyczyn na 1989”.. Kiedy Chrystus nie przyszedł po swój Kościół ani we wrześniu 1988 roku, ani rok później (co zgodnie z zapewnieniami autora było obiecane w Piśmie), ekscytacja ustąpiła rozczarowaniu.

Jakiś czas temu kolejnym zwodzicielem był koreański „prorok” zapowiadający Pochwycenie na dzień 28 października 1992 roku. Wielu spośród jego wyznawców na całym świecie, a szczególnie w Korei, porzuciło pracę i porozdawało swój majątek w oczekiwaniu na obiecany rozwój wydarzeń. Jednak ten tak bardzo wyczekiwany dzień nadszedł i minął, i rozwiały się ich złudzenia, a został tylko wstyd i perspektywa dalszego mozołu na ziemi. Wkrótce okazało się, że ten nawołujący do wyzbycia się dóbr doczesnych przywódca zagarnął około 4 milionów dolarów z kasy kościoła, przewidująco lokując je na własnym koncie w banku. Ciekawe, czy brał pod uwagę, że zaciąga w ten sposób zobowiązania, które będzie się musiał spłacać jeszcze długo po wyznaczonej przez siebie dacie Pochwycenia.

Nic dziwnego, że wobec takich nadużyć silniejszym od nadziei okazało się rozczarowanie, które prawie całkowicie przesłoniło realność obietnicy Jezusa. Pochwycenie i Drugie Przyjście są dziś tematami kłopotliwymi i skrzętnie omijanymi przez znaczną większość chrześcijan − i jak się wydaje, mają oni ku temu całkiem uzasadnione powody. Oba te wydarzenia, podobnie jak sama ewangelia, którą również głosili ci wyznaczający daty „prorocy”, stały się tematem powszechnych drwin i szyderstw.

Obecnie żyje na świecie około 1,7 miliarda ludzi określających siebie jako chrześcijanie i twierdzących, że uznają autorytet Słowa Bożego. Jednak większość z nich nie poświęca wiele uwagi Przyjściu Pana. Jego wspaniała obietnica przyjdę znowu. ["A gdy odejdę i przygotuję wam miejsce, przyjdę znowu i wezmę was do siebie, żebyście, gdzie ja jestem, i wy byli." Jana 14:3], nie zniknęła z kart Biblii i ciągle pozostaje dogmatem wiary chrześcijańskiej – jakkolwiek jest dziś uważana za niekonkretną, nieważną i kontrowersyjną. Po blisko 2000 lat, jakie upłynęły od chwili, kiedy nasz Pan wypowiedział te słowa, budzą one coraz mniej zainteresowania i nadziei.

Któż może przewidzieć, jak wiele jeszcze lat i stuleci upłynie, nim staną się one rzeczywistością? Przecież Biblia mówi, że dla Boga tysiąc lat jest jak wczorajszy dzień, który minął, niby straż nocna (Ps 90,4). Biorąc to pod uwagę, można by powiedzieć, że Chrystus odszedł zaledwie kilka godzin temu. Może więc mają upłynąć jeszcze kolejne tysiąclecia do Jego powrotu? Czy dla nas to jakaś różnica? Jest to podstawowe pytanie, na które należy znaleźć odpowiedź, bo przecież nasze życie nie obejmuje swoim trwaniem nawet jednego wieku.

Fragment z książki D. Hunta „Jak blisko jesteśmy” czyli: Co proroctwa biblijne mówią na temat powtórnego przyjścia Pana Jezusa Chrystusa. Źródło: http://www.tiqva.pl/jak-blisko-jestesmy

Komentarze

Popularne posty