Ostateczne kłamstwo cz.2

Kontynuacja tłumaczenia książki „Odliczanie do drugiego przyjścia
Chronologia obecnych proroczych wydarzeń na ziemi" Rozdział 1 cz. 2

Pierwsza część pt. "Ostateczne kłamstwo"  znajduje się na blogu pod adresem: https://zwiedzionechrzescijanstwo.blogspot.com/2020/05/ostateczne-kamstwo-wersja-robocza.html

Jak to możliwe?


Od razu zauważamy, że realizacja tak niewyobrażalnego scenariusza wymaga spełnienia pewnych warunków wstępnych. Po pierwsze, odstępczy Kościół w dniach ostatnich musi być aż tak zepsuty, że będzie się autentycznie sprzeciwiał nauce Chrystusa, jednocześnie twierdząc, że dochowuje Mu wiary. Szatańskie kłamstwo będzie czczone jako Boża prawda, a zwodziciele przewodzący Kościołowi wraz z tymi, których zwiedli, nie będą nawet świadomi, że nastąpiła taka podmiana. Co więcej, przygotowanie Kościoła dni ostatnich na ów wielki omam będzie musiało trwać jakiś czas, jeszcze zanim objawi się Antychryst.

Cóż innego mógł mieć na myśli Paweł, gdy przestrzegał: „Niech was nikt w żaden sposób nie zwodzi. Ten dzień bowiem nie nadejdzie, dopóki najpierw nie przyjdzie odstępstwo [odwrócenie się od wiary] i nie objawi się człowiek grzechu [Antychryst], syn zatracenia” (2 Tes 2,3 UBG)? W owym dniu zdrową naukę będzie się mieć w pogardzie (2 Tm 4,1-4), wielu ludziom obiektywną prawdę zastąpią uczucia i osobiste doświadczenia, w przypadku innych intelektualizm i sceptycyzm znajdą uzasadnienie dla nauk jawiących się jako bardzo rozsądne ulepszenie „chrześcijaństwa”.

Jezus, który postawił pytanie, czy w chwili swojego powrotu zastanie jeszcze jakąś wiarę na ziemi (Łk 18,8), posłużył się podobnymi sformułowaniami jak Paweł. Gdy uczniowie spytali Go o charakter ostatnich dni przed Jego powrotem, wyjaśnił, że będzie to czas największego zwiedzenia religijnego, jakie widział świat i jakie już nigdy później nie nastąpi. Swoje uwagi poprzedził tą oto solenną przestrogą: „Uważajcie, aby was ktoś nie zwiódł” (Mt 24,4; por. w. 5. 11. 24)

Kto naprawdę zna Pana i słucha takich przestróg, ten nie ulegnie duchowi dni ostatnich. Podobnie jak Bóg, który płacze nad zbuntowanym światem i zwleka z sądem, aby dać ludziom czas na opamiętanie się, taki ktoś będzie pragnął nieść prawdę Bożą światu. Kto miłuje Boga bardziej niż ten świat i dla kogo Boża ocena jego życia znaczy więcej niż kapryśne opinie ludzi, będzie uchroniony przed omamem, który ogarnie świat. Kto boi się Boga i zachowuje Jego Słowo, ten nie przejmuje się, co też sobie pomyślą inni, co powiedzą albo co mu zrobią, ponieważ boi się Boga i darzy Go głęboką czcią.

Przygotowanie na omam

Świat musi się przygotować pod względem zarówno religijnym jak i politycznym na przyjęcie Antychrysta, na moment, gdy nieoczekiwanie obejmie on władzę. Jeśli „chrześcijaństwo” ma być oficjalną religią światową (a musi się tak stać, skoro Antychryst ma się podawać za Chrystusa, który powrócił), to trzeba, aby stało się ono dostatecznie pojemne, by objąć wszystkie religie świata. Co się zaś tyczy klimatu politycznego, to z chwilą pojawienia się tego człowieka świat musi się zjednoczyć pod dwoma bliźniaczymi hasłami – światowy pokój oraz ratowanie planety przed katastrofą ekologiczną.

Za sprawą wielu zadziwiających wydarzeń ostatnich lat przywódcy polityczni nieoczekiwanie i w zadziwiającym tempie wylądowali w nowym świecie, w którym powszechny pokój i jedność wydają się osiągalne. Mieszkańcy Zachodu dziesiątki lat żyli w lęku, że komunistyczny totalitaryzm przesunie się na zachód i pochłonie wolny świat. Lecz nagle wprost na naszych oczach wyłania się zaskakujący nowy obraz: Oto demokracja przesuwa się na wschód! *1  Zgodna reakcja na terroryzm kształtuje nowy świat. Jednocześnie rywalizacja o wielkość kawałka tortu w żywiołowo rozwijającym się rynku światowym wymusza zmianę nawet na państwach komunistycznych.

Chiny tłumią głos tych, którzy dążą do reform demokratycznych, nawet jednak one muszą w końcu zacząć się liczyć ze światową opinią publiczną, w przeciwnym razie posmakują bolesnej izolacji od rodzącej się i powiększającej społeczności międzynarodowej, zaskakująco jednolitej w dziedzinie handlu. Świat islamski pozostaje przywiązany do swoich własnych celów i podatny na nagłe wezwanie do „świętej wojny” przeciwko pozostałej ludzkości, lecz także w krajach arabskich jak wszędzie indziej kiełkuje opozycja wobec autorytarnych władców, zarówno tych religijnych jak i świeckich, oraz wielkie pragnienie demokracji, którego nie sposób dłużej tłumić. Lokalni dyktatorzy w Afryce dowiedli, że są jeszcze gorsi niż obalony kolonializm, i być może zmiecenie tych islamistycznych ruchów przez oddolne powstania jest tylko kwestią czasu. Wypędzenie Charlesa Taylora z Liberii, nowotwór i śmierć okrutnego dyktatora Ugandy Idiego Amina, śmierć mordercy, który w dodatku sprzeniewierzył miliony, byłego dyktatora wojskowego Nigerii generała Saniego Abachy, a także obalenie bezwzględnego i skorumpowanego generała Suharto w Indonezji (oraz podobny los, jaki spotkał innych) mogą być krzepiącymi sygnałami, co czeka w najbliższej przyszłości autokratycznych władców trzeciego świata (jak np. Mugabe w Zimbabwe) *2 i reżimy.

Może się wydawać, że w zaskakująco krótkim czasie ludzkość nareszcie – w imię wolności – zjednoczyła się, by wyeliminować groźbę dużej wojny. Światowy pokój zostanie w końcu osiągnięty. Tak się jednak dziwnie składa, że może się to okazać najgorszą możliwą wersja wydarzeń. Wkrótce powiemy dlaczego.

W kolejnych rozdziałach prześledzimy wydarzenia i procesy, które zdają się ustawiać pionki i figury na szachownicy w oczekiwaniu na wielkie wejście Antychrysta w sam środek wydarzeń. Niebawem kurtyna pójdzie w górę, odsłaniając ostatni akt historii rodzaju ludzkiego w znanej nam dotąd postaci. Choć Bóg celowo ukrył przed naszym wzrokiem wiele spraw, to wyjawił nam to, co chce, abyśmy wiedzieli o niesamowitym frontalnym starciu między Chrystusem a Antychrystem, ku czemu coraz szybciej prowadzą obecne wydarzenia, oraz o roli, jaką każdy z nas musi odegrać. Proroctwa to trudny temat i wiele osób zdążyło się już rozczarować wzajemnie sprzecznymi i często sensacyjnymi interpretacjami. Innym z kolei temat wydaje się zbyt makabryczny i przygnębiający, a zatem lepiej go unikać. Lecz faktyczny obraz tych wydarzeń nie jest bynajmniej tak ponury, proroctwa oferują bowiem niespotykane możliwości dla tych, którzy rozumiejąc „znaki czasów” są gotowi uwierzyć w biblijne zapowiedzi dla naszej epoki i postępować zgodnie z nimi.

Przypisy redakcji:
1. Wydarzenia ostatniej dekady, poczynając od kryzysu finansowego w 2007-2008 roku, przez tzw. arabską wiosnę, która nie spełniła pokładanych w niej nadziei, lecz miała tragiczne konsekwencje w postaci wzmocnienia się radykalnego islamizmu (ISIS, Boko Haram), wzrost wpływów skrajnych ugrupowań politycznych, poszerzanie się wpływów chińskich (budowa ogólnoświatowego Pasa i Szlaku i narastający globalny konflikt z USA), aż po światową epidemię koronawirusa i energicznie wprowadzane ograniczenia swobód demokratycznych wraz z błyskawicznym rozwojem technologii umożliwiających totalną inwigilację obywateli, komplikują ten obraz i nie tyle zapowiadają pokój, ile raczej wzmagają jego powszechne pragnienie.

2. Po śmierci Abachy istotnie zaczęła się demokratyzacja Nigerii, obecnie jednak trudno być dobrej myśli. Od północy kraju wzmacniają się wpływy radykalnego islamu (ugrupowanie Boko Haram, które dołączyło do ISIS, dokonujące rzezi nigeryjskich chrześcijan), a rząd jest oskarżany o bezczynność, a nawet sprzyjanie islamistom (prezydentem jest obecnie muzułmanin). Obalenie Suharto w Indonezji nie oznacza wcale, że w tym muzułmańskim kraju tym zagościła demokracja i spokój, o czym doskonale wiedzą choćby mieszkańcy Papui Zachodniej. Mugabe rzeczywiście został obalony i na razie sytuacja w Zimbabwe daje pewne powody do optymizmu.

Tłumaczenie: Ola

Komentarze

Popularne posty