Uniwersalny "Jezus", który należy do wszystkich ludzi...

W czasie, gdy Jay Gary zdobywał zaufanie i poparcie czołowych ewangelikalnych liderów, współdziałał jednocześnie z takimi promotorami New Age jak Robert Muller czy John Nesbitt oraz organizacją World Goodwill (Dobra Wola Świata). Organizacja ta wyrosła z wydawnictwa Lucifer Publishing Company założonego przez znaną okultystkę Alice Bailey. Gary z kolei jest założycielem i dyrektorem wykonawczym organizacji Bimillennial Global Interaction Network (BEGIN), którą to World Goodwill entuzjastycznie opisuje jako "grupę obywateli świata, którzy upowszechniają informacje oraz idee dotyczące uroczystego powitania roku 2000 jako planetarnego jubileuszu, którego głównym przesłaniem jest nadzieja". *22

Organizacja BEGIN (ang. rozpoczynać) reklamowała książkę Nesbitta pt. Megatrendy 2000 oraz promowała powstała w 1993 roku organizację Parliament of the World”s Religions (Parlament Religii Świata). *23 World Goodwill opublikowała list autorstwa Jay”a Gary, w którym do udziału w celebracjach na cześć Jezusa zachęcał praktykujących okultyzm czytelników, których większość należała do jawnych przeciwników Chrystusa:

„Wspólnie realizujemy projekt o nazwie International Year of Thanksgiving (Międzynarodowy Rok Dziękczynienia) wyznaczony na rok 2000, szczególnie poprzez zaangażowanie Organizacji Narodów Zjednoczonych. Doktor Robert Muller podjął się przewodzenia temu projektowi. Jeśli którykolwiek z waszych czytelników chciałby podjąć się próby zdefiniowania Międzynarodowego Roku Dziękczynienia z uwzględnieniem takich pojęć jak refleksja, pojednanie i wdzięczność pomiędzy narodami, kulturami i ludźmi jako takimi (nie wspominając już o wdzięczności Chrystusowi lub Bogu), niech się z nami skontaktuje.

Gromadzimy artykuły prasowe i dokumenty dotyczące tych wątków, by zaprezentować je w najbliższym wydaniu programu telewizyjnego Let”s Talk 2000”.” *24

Można powiedzieć, że festiwal roku 2000, który promował Gary miał cechować się sentymentalizmem połączonym z wizualną efektownością rodem z Disneylandu oraz rozrywką, których kombinacja miała przyciągać niechrześcijan. Wiele osób zostało zwiedzionych nadzieją, że uczestnicząc w tym powołującym się na Chrystusa adwencie wejdą z Nim w realną relację.
Jednym z planowanych wydarzeń miała być rekonstrukcja historyczna "przybycia do Betlejem magów (trzech króli) i to szlakiem, jaki 2000 lat temu przebyli na koniach i wielbłądach. *25 Widzowie będą oglądać „Podróż magów” właśnie w Betlejem, w Izraelu, i będzie to połączone z wizytą w tamtejszym planetarium". *26

Gary oferował światu uniwersalnego "Jezusa", który "należy do wszystkich ludzi bez względu na rasę czy wyznanie … jest nadzieją rewolucjonistów i ewolucjonistów, fascynuje intelektualistów i antyintelektualistów …". *27 Twierdził też, że Chrystus może być celebrowany przez każdego jako "Gwiazda 2000" … największy geniusz religijny, który kiedykolwiek żył … wyjątkowa osobowość wszechczasów … jeden z największych nauczycieli, jakich kiedykolwiek miała ludzkość … najważniejsza i najbardziej wpływowa osoba, jaka kiedykolwiek żyła … celebryta … najbardziej intrygująca postać historii" itd. *28 Takie peany inspirowane duchem humanizmu silnie przemawiają do upadłej natury człowieka i niemal wrodzonej skłonności do czczenia bohaterów. Im bardziej świat będzie zafascynowany tym fałszywym Jezusem, tym bardziej też oddali się od Jezusa Chrystusa opisanego w Biblii, Jego Ewangelii oraz życiowej misji.

Gary sugerował również, że nikt nie musi czcić Jezusa teologicznego, by uznać, że jest wartym hołdu z powodu Jego szczególnie doniosłej rocznicy;. Zamiast namawiać do „upamiętania się przed Bogiem i wiary w Pana naszego Jezusa” (Dzieje Ap. 20:21), które głosił apostoł Paweł, Gary zapraszał ten bezbożny i odrzucający Chrystusa świat do uczczenia najważniejszych świąt Bożego Narodzenia od 2000 lat … największej imprezy urodzinowej w całej historii cywilizacji”. *29 Świat lubi imprezy i zabawę, więc Gary zapowiedział, że będzie to największe i najbardziej wypełnione atrakcjami party w całych dziejach ludzkości.

Gdyby nawet cały świat zaangażował się w celebrację proponowaną przez Gary"ego, nie byłby to tryumf Chrystusa i Jego krzyża, ale raczej tragiczna przykrywka faktu, jak ten świat odrzuca oferowane przez niego zbawienie. Przygotowania tego gigantycznego party były zwiedzeniem najgorszego rodzaju. Gotowość wielu ewangelicznych przywódców do opowiedzenia się za tą serią imprez wiele mówiło o stanie kościoła już w latach 90-tych XX wieku i tym, w jakim stanie wejdzie on w 2000 rok. O ruchu ewangelikalnym związanym z nastaniem 2000 roku M.H. Reynolds napisał, że jest on:

„… największym i najbardziej zwodniczym krokiem w kierunku ekumenicznej apostazji, jaką dotąd widział świat”.

Narodowa modlitwa i marsze "dla Jezusa"

W podobnym duchu ekumenizmu, żona chrześcijańskiego psychologa Jamesa Dobsona, Shirley Dobson, stwierdziła, że Narodowy Dzień Modlitwy (National Day of Prayer), któremu formalnie przewodzi „należy do wszystkich religii i wszystkich ludzi, dlatego zachęcamy, by właśnie wszyscy, bez względu na swoje przekonania czy przynależność społeczną do połączenia się w modlitwie i wstawienia się za naszym narodem”. * 31 Czy podczas słynnej homilii w Asyżu, papież miał rację, gdy mówił, że modlitwa działa niezależnie od tego czy wypowiada ją animista, praktykująca czarownica, hinduista lub buddysta? Jak ewangeliczni chrześcijanie zachęcają pogan, okultystów i wyznawców wszelkich fałszywych religii, by przyłączyli się do nich w modlitwie o „Boże błogosławieństwo”. Czy można to porównać do działań Eliasza, gdy zwracał się do proroków Baala, by przyłączyli się do jego modlitwy o błogosławieństwo dla Izraela? Albo do wysiłków apostoła Pawła, gdy namawiał kapłanów ze świątyni Diany w Efezie lub stoików na Wzgórzu Marsowym w Rzymie do przyłączenia się do modlitw kościoła o Boże błogosławieństwo dla Cesarstwa Rzymskiego?

W 1997 roku na telewizyjnym kanale TBN oglądaliśmy liczne zgromadzenia z tytułu Narodowego Dnia Modlitwy. Nie było wątpliwości co do szczerości i powagi ich uczestników. Modlitwy i przemówienia osób z ramienia organizacji Promise Keepers (Strażnicy Obietnicy), organizatorów Marszu dla Jezusa itp.) dowodziły ich autentycznego zaangażowania w kwestię jedności narodowej i błogosławieństwa dla Ameryki. Było jednak jasne, że czegoś tam tragicznie brakowało, gdyż elementem definiującym to wydarzenie było wyłącznie zgromadzenie się w jednym celu.

Uczestnicy tego wydarzenia wielokrotnie wyrażali pragnienie moralnego i duchowego przebudzenia w Ameryce, które to zjednoczyłoby rodziny oraz lokalne społeczności. Ta wytęskniona jedność i przebudzenie miały zasadzać się na jakiejś uniwersalnej, wspólnej wszystkim „wierze” oraz ekumenizmie, które nie stoją w żadnej sprzeczności z fałszywymi doktrynami czy praktykami okultystycznymi. Nie określono granicy pomiędzy prawdą Boga a kłamstwem szatana i nie okazano żadnego zaniepokojenia fałszywymi wierzeniami, które zwodzą ludzkość i prowadzą na zatracenie, gdyż uczestników łączyło tylko pragnienie jedności, a nie poszukiwanie prawdy. Trudno nie dziwić się faktem, że ci, którzy tak żarliwie manifestują przeciwko aborcji i innym moralnym patologiom, rzadko odczuwają niepokój w związku z herezjami i okultyzmem w kościele.

Coroczny Marsz Dla Jezusa został zapoczątkowany w Londynie przez grupę charyzmatyczną o nazwie Icthus Christian Fellowship. We współpracy z Youth With The Mission (Młodzież z Misją) gromadzi ona na ulicach całego świata dosłownie miliony ludzi, by „uczcić Jezusa”. W relacji z takiego wydarzenia opublikowanej 25 czerwca 1994 roku czytamy:

„W marcu ponad dwadzieścia tysięcy więźniów wzięło udział z Marszu dla Jezusa w całym kraju … w Sao Paulo, osiemset pięćdziesiąt tysięcy ludzi tańczyło i śpiewało na ulicach, mimo ulewnego deszczu …Około miliona ludzi wzięło udział w jednym ulicznym zgromadzeniu modlitewnym w Seulu w Korei. Po raz pierwszy, chrześcijanie uzyskali zezwolenie na organizację publicznych marszy w Mongolii oraz Kambodży”. *32

Od tego czasu marsze dla „Jezusa” odbywają się co roku w różnych stronach świata. Brzmi to bardzo dobrze, ale związane z tym wydarzeniem broszury zachęcają do nich wszystkich, w tym katolików, hinduistów, buddystów i muzułmanów. Jak ci, którzy wyznają religię czy filozofię sprzeczną z naukami Chrystusa mogliby oddać Mu należną cześć? Czy w ten sposób nie tworzy się Jego pseudowyznawców, którzy są tak daleko od prawdy i żyją niezgodnie z Jego nauczaniem, jak pozornie nawróceni, o których mówi apostoł Jan w drugim, szóstym i ósmym rozdziale swojej ewangelii? Mahatma Gandhi postać Jezusa podziwiał, ale pozostał hinduistą, którego zachwyt tym fałszywym „Chrystusem” uniemożliwił mu poznanie Jezusa prawdziwego.

Jay Gary swego czasu został regionalnym koordynatorem Marszu dla Jezusa na tzw. środkowym zachodzie USA. Jest też założycielem AD 2000 Global Service Office (Światowe Biuro Obsługi AD 2000), inicjatywy o nazwie Celebration 2000 oraz organizacji patronującej o nazwie AD 2000, z którą Marsz dla Jezusa jest organizacyjnie związany. Broszura Marszu dla Jezusa z 1994 roku głosi: „Marsz dla Jezusa jest częścią sieci międzynarodowych służb o nazwie AD 2000”.

Jay Gary chełpił się, że „Marsz dla Jezusa staje się największym ulicznym party na świecie” *33 i pomaga przygotować ludzkość na najbardziej doniosłe świętowanie osoby Jezusa kiedykolwiek dotąd. Czy Jezus przyszedł na świat po to, żeby w Jego imię odbywały się uliczne party? Marsze te uświadamiają politykom, że stanowią one ważny element wyborczy, który należy pozyskać. Pat Robertson wiele razy powiadał, że „Marsz dla Jezusa w Waszyngtonie w 1980 roku (którego prezesami byli Robertson oraz Bill Bright ex aequo) był punktem zwrotnym w polityce USA”. * 34 W przeciwieństwie do jego słów widzimy jednak, że cały czas USA stacza się po równi pochyłej zarówno politycznie jak moralnie.

Chrześcijaństwo poddawane jest subtelnemu redefiniowaniu, by uczynić je atrakcyjnym dla świata. Miliony „chrześcijan” wszelkiej maści, od ewangelicznych poprzez katolików aż do mormonów i wyznawców Moona, połączyli swe siły w różnych organizacjach (jak np. zarządzaną przez Robertsona, Christian Coalition), by chrystianizować Amerykę nawołując ją do powrotu do „tradycyjnych wartości moralnych”, na których została ustanowiona. W jakiś sposób „misja” ta przemówiła do wyobraźni i zyskała lojalność wielu chrześcijan ewangelicznych i została przez nich pomylona z głoszonym w Biblii tzw. wielkim nakazem misyjnym. Zaczęto żywić nową nadzieję, że „Ameryka będzie zbawiona” dzięki ekumenicznie złagodzonej postaci Ewangelii, której przesłanie będzie na tyle rozmyte, że nikogo do siebie nie zrazi.

Fragment pochodzi z książki Dave Hunta "Inwazja Okultyzmu" [Occult Invasion] Eugene, Oregon 1998

Tłumaczenie: Sławek

Przypisy:


22. World Goodwill Newsletter, 1993, no. 3, p. 7.
23. Bimillennial Research Report, March–April 1992.
24. World Goodwill Newsletter, 1993, no. 3, p. 7.
25. Gary, Star, p. 24.
26. Ibid.
27. Ibid., p. 33.
28. Gary, Star, pp. 15, 29, 32, 33, 40, 82, etc.
29. Ibid., p. 22.
30. Foundation, January–February 1989, p. 4.
31. John Lofton, “Christians Against Christianity,” in Chalcedon Report, July 1992, p. 6.
32. Charisma, September 1994, pp. 88–89.
33. Gary, Star, pp. 112–15.
34. Eskin, Pat, p. 161.

Komentarze

Popularne posty