Walka duchowa cz.2

Toronto Blessing

Rodney Howard-Browne, sam siebie nazywający „barmanem Ducha Świętego”, sprowadził przebudzenie śmiechu do Ameryki z południowej Afryki. Na pierwszym spotkaniu Howarda-Browne’a w kościele Hinna, Hinn wydał się zaskoczony niekontrolowanym śmiechem, który zamienił świątynię w rykowisko. Jednak niebawem i Hinn oznajmił swojemu zgromadzeniu: „Oto Duch Święty”.

To nowe zjawisko jest od tamtej pory znane pod nazwą świętego śmiechu i pojawiło się wszędzie tam, gdzie pojawił się Howard-Browne. Pojawił się w Oral Roberts University, a Oral poświadczył, że „na koniec przemówienia dostał najdłuższą owację w całej historii ORU (…) odmienił życie moje oraz życie mojego syna.” *32 Jednak przebudzenie śmiechu zostało zauważone szerzej dopiero w okolicach stycznia 1994 roku, kiedy pojawiło się w Toronto Vineyard Church, którego pastorem był John Arnott. Pojawił się tam nie tylko niekontrolowany śmiech, ale również przerażające odgłosy, jakby zwierząt, ale o zgrozo, właśnie u tych, których „pobłogosławiono”.

W kolejnych miesiącach, dziesiątki tysięcy ludzi z całego świata przybyły do Toronto, by „to otrzymać”. Londyńskie Holy Trinity Brompton, o którym już wspominaliśmy, stało się centrum świętego śmiechu w Anglii i w Europie. W połowie 1996 roku Toronto zaczęło powoli tracić na znaczeniu. Przestało gromadzić tłumy oraz doświadczać tak wielu manifestacji, jak w swoim szczycie.

Pod koniec 1995 roku Toronto Vineyard zostało usunięte przez Johna Wimbera z Fellowship of Vineyard Churches i przeobraziło się w Toronto Airport Christian Fellowship (TACF). Decyzja ta została błędnie zinterpretowana jako przejaw dojrzałości Wimbera, w wyniku której rzekomo odrzucił on niektóre, niegdyś akceptowane przez niego ekscesy. Jednak wiele kościołów Winnicy kontynuowało swoje zaangażowanie w „święty śmiech”. Sam Wimber nie krytykował zwierzęcego zachowania i zwierzęcych ryków, które od początku były częścią ruchu Winnicy. On jedynie nie akceptował, podjętej przez liderów TACF, próby usprawiedliwienia tych zjawisk w świetle Biblii. Według Wimbera nie było to konieczne.

Faktem jednak jest, że to Randy Clark, który był pastorem Vineyard Christian Fellowship z St. Louis, sprowadził przebudzenie śmiechu do Toronto. Clark „dostał je” od Rodneya Howarda-Browne’a w Rhema Bible Church z Tulsy, któremu pastoruje Kenneth Hagin Jr, i ciągle promuje te zjawiska na całym świecie. Ponadto, Howard-Browne pociągnął za sobą Clarka, ponieważ „drgawki, upadanie, śmiech” przypominało mu to, co widział „lata temu na przebudzeniach w Winnicy”. *33 Clark, główny mówca na konferencji 25th International Lutheran Conference on the Holy Spirit [25 Międzynarodowa Konferencja Luteran o Duchu Świętym – przyp. red.], która odbyła się w St. Paul w Minesocie w dniach 6-10 sierpnia 1997 roku, został przedstawiony w konferencyjnej broszurce jako osoba, która „została wykorzystana przez Boga jako katalizator rozprzestrzenienia się Ducha w Toronto. (…)”

Część osób uczestniczących w nabożeństwach Toronto było tak „pijanych”, że nie byli w stanie wrócić samochodem do domu. Niektórzy nie byli w stanie wsiąść na pokład samolotu z powodu dziwacznego i niekontrolowanego zachowania. Nie ma w tym ni krzty uwielbienia dla Pana. Próbą uzasadnienia tego szaleństwa jest historia uczniów Jezusa, których oskarżono o pijaństwo w dzień Pięćdziesiątnicy. Jednak jedyną dziwną rzeczą w tej historii był fakt, że chociaż wszyscy oni byli „Galilejczykami”, to każdy człowiek „słyszał ich mówiących w jego własnym języku.” Ludzie nie mieli innego wyjaśnienia. Mówili jedynie o nich, że „Upili się młodym winem”, a nie że udawali pijanych (Dz 2:6-13).

John Goodwin był przez wiele lat pastorem kościoła Winnicy oraz liderem tego ruchu. Zanim odnalazł Chrystusa pracował w Hollywood w branży muzycznej. Miał doświadczenia z narkotykami oraz mistycyzmem Wschodu. Opuścił jednak kościoły Winnicy, kiedy zorientował się, że istnieje związek między okultyzmem, którego doświadczył zanim został zbawiony, a ruchem Winnicy, w który się zaangażował. Goodwin mówi z troską oraz przestrogą:

"Za zjawiskami z Winnicy w Toronto, czy w Pensacoli kryje się coś więcej. Nie chodzi tu jedynie o jakąś herezję, nieco fałszywej doktryny i dziwne zjawiska. Gdy widzimy ludzi szczekających jak psy, ryczących jak lwy, pełzających po podłodze jak węże. (…) Czy widzieliście kiedykolwiek na własne oczy człowieka przeobrażającego się w małpę? To było wstrząsające!

Byliśmy w Londynie, gdzie nauczał John Wimber. (…) Byłem na balkonie (…) razem z Blainem Cookiem (…) i Carlem Tuttlem (…) który jest teraz pastorem Winnicy w Anaheim. (…)

Nagle, kątem oka zobaczyłem tę formę wyskakującą z krzesła około pięć stóp ponad jego oparciem, do tyłu, w kierunku przejścia (…) zaczął się fizycznie przemieniać w małpę. (…)

Jego twarz zmieniła się. (…) Wszyscy chyba widzieliśmy te dziwne horrory, na których postać nagle przeobraża się w wilkołaka? To było podobne (…) ! Jego ramiona wydłużyły się, barki zmieniły się (…) stały się jak barki małpy (…) kompletna demoniczna manifestacja małpy!

Ludzie wyciągali do niego ręce mówiąc: „Panie, my błogosławimy dzieło twojego Ducha Świętego. (…)”

Chciałem wybiec z pomieszczenia, a nie byłem nawet blisko tego wszystkiego. (…)

Jedynym powodem, dla którego zdaję tę relację jest chęć uświadomienia wam, że to co się tam dzieje (…) jest kompletnie demoniczną manifestacją. Nie jestem w stanie powiedzieć, jak wiele razy byłem uczestnikiem seminariów i konferencji, na których działy się takie rzeczy. Ludzie piszczą i wyją. Odgłosy zwierzęce? Nic z tego. Zwierzęta nigdy nie wydają takich dźwięków (…) ! Te dźwięki nie są naturalne!

Nauczają oni, że są to manifestacje Ducha Świętego nad życiem człowieka. (…) Nie znajdujemy w Piśmie usprawiedliwienia dla takich rzeczy." *34

Zbory Boże Brownsville

„Przebudzenie”, które trwało ponad dwa lata (zaczęło się w dniu ojca 1995 roku) w Zborach Bożych Brownsville w Pensacoli na Florydzie, rozeszło się na cały świat i stało się dużo większym oraz bardziej wpływowym ruchem niż przebudzenie śmiechu z Toronto, którego było przedłużeniem. Zostało poprzedzone ponad dwuletnimi modlitwami i postami o przebudzenie, wykorzystywało duchowe mapy okolicy w celu identyfikacji i wiązania „duchów terytorialnych”. Obecnie, przed każdym spotkaniem, uczestnicy ruchu przeczesują całą świątynię, by wypędzić demony z każdego siedzenia i zakątka. Wierzą oni, że „walka duchowa” odgrywa istotną rolę w przedłużeniu sukcesu ich spotkań.

Bardzo dziwne, bo Paweł, który „wzburzył cały świat” głosząc ewangelię (Dz. 17:6), nie uważał żadnej z tych procedur za potrzebną. Rozprawiał na podstawie Pisma (Dz 17:2,3) w każdy Szabat w synagogach oraz „codziennie na rynku” i w ośrodkach takich jak Aeropag (Dz 17:17-34). Nie minęło wiele godzin od nawrócenia, kiedy Paweł „zaczął głosić Chrystusa, że on jest Synem Bożym.”

„Wzmacniał i wprawiał w zakłopotanie Żydów (…) dowodząc, że ten jest Chrystusem” oraz „rozprawiał z hellenistami”. Paweł głosił ewangelię tak przejmująco, że nie mieli innego wyjścia, musieli mu uwierzyć, albo go zabić – zdecydowali się na to drugie. (Dz 9:20-29)

Brak starannego i jasnego głoszenia ewangelii jest jedną z charakterystycznych cech dzisiejszego tzw. przebudzenia. Autor niniejszej książki spotkał się z Michaelem L. Brownem, teologiem Brownsville, który przewodniczy szkole Brownsville Revival School of Ministry. Powiedzieliśmy Brownowi, że obejrzeliśmy sześć różnych nabożeństw z Brownsville nagranych na kasetach. Widzieliśmy setki osób wychodzących do przodu, a jednak nie usłyszeliśmy, by ewangelista Steve Hill w jasny sposób przedstawił ewangelię. Wydawało się, że ludzie przybywali tam z całego świata, bo chcieli „to dostać”. Tak określały to ich późniejsze świadectwa. Ale dostać co?

Pojawiały się tam drgawki, konwulsje i upadki oraz gwałtowne, nienaturalne zmiany manifestujące się demonicznym wyglądem. Trzeba było dosłownie wynosić ludzi z chrzcielnicy, żeby się nie utopili. Inni natomiast trzęśli się tak gwałtownie, że potrzeba było siły kilku mężczyzn, by sobie z nimi poradzić. Filmy są dowodem tego, że przestroga Pawła: „Wszystko niech się odbywa godnie i w [należytym] porządku.” (1Kor 14:40) została pogwałcona. Padały tam również heretyckie stwierdzenia. Na przykład ewangelista Steve Hill w następujący sposób skomentował zachowanie młodego mężczyzny zwijającego się na scenie:

"Bóg dotknął go (…) sprawił, że upadł na podłogę i doświadcza „bólów porodowych” (…) zradza cię z ducha (…) umiera za ciebie (…) umiera, byś ty miał życie."  *35

Pomimo tego, że w szczerości serca podzieliliśmy się naszymi obserwacjami, Brown upierał się, że ewangelia była głoszona, oraz że nasze kasety musiały być wyjątkiem. Poprosiliśmy go o kasety zawierające jasną prezentację ewangelii. Obiecał nam, że przyśle je niezwłocznie. Minęły już miesiące. Przypomnieliśmy się, lecz kasety ciągle nie przyszły.

Michael Brown napisał książkę, w której broni zjawisk z Pensacoli. Jej podtytuł brzmi: Confronting the Critics of Revival [Konfrontacja z Krytykami Przebudzenia – przyp. red.] Książka nie traktuje z właściwą powagą problemów pojawiających się w Pensacoli oraz jej niezaprzeczalnych związków z Toronto. Brown oskarża krytyków o to, że mają „tego samego negatywnego, wąskiego i szukającego dziury w całym ducha, który byłby odrzucił Chrystusa, ducha nie pozwalającego wysłuchać Go z życzliwością, ducha szukającego oskarżenia oraz podważenia, ignorującego ogólne przesłanie Biblii w imię lojalności wobec Słowa.” *36 Jest zgoła odmiennie. Nie wątpimy w szczerość tych ludzi, ani w to, że ludzie zostali tam zbawieni, a ich życie zostało przemienione. Mają tam jednak miejsce manifestacje nie oddające chwały Panu, a niektóre z nich wydają się nawet demoniczne. Trzeba uczciwie się z tym zmierzyć.

Przebudzenie i Dominionizm

Książka Browna została wydana przez Destiny Image Publishers, tak samo jak nowa książka autorstwa Steve’a Hilla oraz redaktorki czasopisma Brownsville Revival Magazine – Renee Deloriea’y. Broszura Winter 1997 Destiny Image Digest niemal w całości poświęcona była przebudzeniu w Pensacoli. Zapytaliśmy Browna o to, co łączy przebudzenie z Pensacoli z tym wydawnictwem, ale nie dostaliśmy zadowalającej odpowiedzi. Destiny Image, tak jak większość zwolenników „walki duchowej”, propaguje teologię zwierzchnictwa [dominionizmu – przyp. red.]. Według tej doktryny, Adam w wyniku swojego grzechu utracił na rzecz Szatana zwierzchnictwo dane mu przez Boga, które zostaje przywrócone w Chrystusie. Dlatego chrześcijanie powinni przejmować władzę nad środkami masowego przekazu, szkołami i rządami oraz powinni rządzić na ziemi, ustanawiając Boże królestwo.

Walka duchowa jest oczywiście sposobem, dzięki któremu panowanie nad światem zostanie urzeczywistnione. Kiedy chrześcijanie będą już panować, jak mówi doktryna, Chrystus powróci na ziemię nie po to, by pochwycić nas do nieba, ale po to, by rządzić ustanowionym przez nas królestwem. Gary D. Kinnaman, lider ruchu walki duchowej, w następujący sposób wyjaśnia i promuje powyższe nauczanie w swojej książce Overcoming the Dominion of Darkness [Zwycięstwo nad Królestwem Ciemności – przyp. red.]:

"W zasadzie Wielkie Posłanie (…) oznacza powrót do reprezentacji władzy Króla w każdym aspekcie życia. Posłanie po raz pierwszy zostało dane w Księdze Rodzaju (…) zostaliśmy stworzeni, by panować, by mieć dominium.

Jezus przyszedł wskrzesić Posłanie o Królestwie: „czyńcie ją sobie poddaną” (Rdz 1:28). (…) Zniszczył fundament królestwa ciemności i po raz kolejny umożliwił ludziom wypełnić posłanie o panowaniu, przekazane nam w Księdze Rodzaju." *37

To prawda, że Bóg zlecił Adamowi panowanie „nad rybami morskimi i ptactwem niebieskim, nad bydłem i całą ziemią [by uprawiać ziemię i wytwarzać żywność] oraz nad wszelkimi zwierzętami pełzającymi, które pełzają po ziemi” (Rdz 1:26). Lecz człowiek nie utracił tej władzy. Wciąż jeździmy konno, jemy drób i wołowinę oraz ubijamy komary. Bóg nie powiedział nam nic na temat władzy nad mediami, szkołami, czy rządami. Ten niebiblijny cel upowszechnił się wśród ruchów przebudzeniowych oraz ruchów walki duchowej, ale również wśród marszów dla Jezusa i wśród Promise Keepers, w szczególności w odniesieniu do roku 2000. Więcej o tym powiemy w następnym rozdziale.

Co z Przebudzeniem?

Większość chrześcijan przeżywa szok, kiedy dowiaduje się, że w Biblii Króla Jakuba nie znajdujemy słowa „przebudzenie” [ang. revival, w UBG również nie znajdujemy – przyp. red.]. Słowo „ożył” [ang. revived – przyp. red.] pojawia się sześć razy, ale zawsze oznacza fizyczne ożywienie osoby. „Ożywić” [ang. to revive – przyp. red.] pojawia się osiem razy. W większości przypadków słowa te odnoszą się do Izraela. W całej Biblii nie znajdziemy nawet jednej wzmianki o „duchowym przebudzeniu”, jak chcą o nim myśleć współcześni chrześcijanie. Ani jednej!

“Przebudzenie” brzmi tak biblijnie, i tak duchowo, i jest najbardziej pożądanym zjawiskiem współczesnego chrześcijaństwa. Każdy z nas pamięta wielkie przebudzenia dawnych czasów: Wesleya, Whitefielda, Edwardsa, Finneya, Moody’ego i innych. Z pewnością pragnienie kolejnego „nawiedzenia Ducha Świętego” jest właściwe. Czy nie tego właśnie pragnie każdy pastor dla swojego kościoła, dla swojego kraju i całego świata? Czy to możliwe, że w Biblii tego nie ma? Niemożliwe!

Pojawiają się słuszne wątpliwości. Po pierwsze, istnieje wiele pojęć nie mających podstaw biblijnych (a w zasadzie przeczących nauczaniu biblijnemu), kojarzonych z ideą przebudzenia i akceptowanych bez żadnych zastrzeżeń. Na przykład, pastor Zborów Bożych Brownsville, John Kilpatrick, oświadczył z wielkim autorytetem: „Każdy sługa boży potrzebuje w tych dniach płaszcza lat 90. Płaszcz lat 80 już nie działa. (…) A nawet płaszcz wczesnych i środkowych lat 90 już nie działa. (…) Musimy mieć nowy płaszcz.” *38 Brzmi imponująco, ale czym jest ów płaszcz? I w jaki sposób się zmienia? Tego już nie tłumaczy. To jest po prostu powszechnie akceptowana terminologia przebudzeniowa.

“Nowy płaszcz” Kilpatricka przypuszczalnie powiązany jest z innymi terminami przebudzeniowymi takimi jak „nowe nawiedzenie Ducha” i „nowe namaszczenie”. Jeśli w wierzących jest Chrystus (Rz 8:10,11; 2Kor 13:5; Kol 1:27; itd.) i Duch Święty (J 14:17; Rz 8:9; 1Kor 3:16; itd.) i pozostaje w nas namaszczenie Ducha (1J 2:27), i jeśli Chrystus jest zawsze pośród nas, kiedy się gromadzimy, tak jak nam obiecał, to cóż może znaczyć „nowe nawiedzenie Ducha”, czy „nowe namaszczenie”? Liderzy tego aktualnie trwającego przebudzenia nieustannie modlą się o obecność i działanie Ducha Świętego. Ale on zamieszkuje w nas, jest obecny i pracuje pośród nas, kiedy się spotykamy. Zatem idea „przebudzenia” jako specjalnego namaszczenia lub nawiedzenia Ducha Świętego nie jest biblijna i może prowadzić na manowce. I tak właśnie stało się z ruchem charyzmatycznym.

Jak mamy rozpoznać pojawienie się nowego nawiedzenia, namaszczenia lub płaszcza? Poprzez nietypowe zjawiska, w rzeczy samej. Jesteśmy więc programowani na szukanie takich zjawisk, a te stają się dowodem na działanie Boga. Przebudzenie jest czymś nietypowym, z niezwykłymi znakami. Widzimy ten błąd w Toronto i w Pensacoli, jak już wyżej pokazaliśmy. Ed Roebert, pastor mającego 6000 członków kościoła Hatfield Christian Church w Pretorii w RPA, oświadcza wyraźnie:

"Bóg prowadzi nas na największe przebudzenie Ducha Świętego jakie kiedykolwiek miało miejsce. Wierzę, że wprowadzając nas w nowe milenium, Bóg poprowadzi nas wśród znaków i cudów i z mocą niebios. Nie wycofam się z tego."

Jeśli Chrystus jest w nas i z nami, a tak jest z pewnością, i jeśli jesteśmy napełniani Duchem (Ef 5:18) co, jak zaznacza Paweł, może być naszym nieustannym doświadczeniem (nie czymś specjalnym), to powinniśmy być niezwykle szczęśliwi, zwycięscy i owocni. Jeśli tak się rzeczy mają, to czym jest owo „wylanie Ducha Świętego”? A jeśli trzeba specjalnego „wylania”, to czyż nie możemy winić Boga za wstrzymywanie go? A jeśli przychodzi tylko poprzez modlitwę i post, to jesteśmy winni dusz osób zmierzających do piekła oraz chrześcijan żyjących w grzechu. Biblia zachęca nas do modlitwy i postu w pewnych przypadkach (Dn 9:3; Mt 17:21; 1Kor 7:5), lecz nie w celu sprowadzenia „nowego wylania” i przebudzenia z osobliwymi manifestacjami.

Jeśli mamy w sobie Ducha Świętego, który nas jako grzeszników osądza oraz naucza poprzez Słowo, to powinniśmy być wdzięczni i żyć światłem tej prawdy. Z pewnością Słowo Boże, czyli „miecz Ducha” (Ef 6:17; Hebr 4:12) jest środkiem, który oskarża i zbawia ludzi. Słowo Boże jest wystarczające do naszego doskonalenia, jeśli tylko się go trzymamy (2Tm 3:15-17). Czy może być tak, że poszukiwanie specjalnego namaszczenia, wylania lub przebudzenia, może uniemożliwić nam życie w pełni tego, co Bóg już nam dał; i czy może być naszą wymówką w przypadku porażki?

Kilka Poważnych Wątpliwości

Pragnieniem autorów nie jest jedynie krytyka, ale szczera konfrontacja z faktami i zagrożeniami. Bez względu na to, czy wierzymy w to, czy przebudzenie jest zjawiskiem biblijnym, czy nie, i bez względu jaką definicję przyjmiemy, to z pewnością pragniemy, by przebudzenie przynosiło chwałę Bogu, poznanie Chrystusa i wierność Jego Słowu. A jeśli tak nie jest? Co, jeśli jesteśmy świadkami przebudzenia fałszywej nauki? Czy nie powinniśmy być zaniepokojeni? Czterdzieści lat temu, zanim apostazja osiągnęła współczesne rozmiary, A. W. Tozer ostrzegał:

"Wszędzie dziś, gdzie Chrześcijanie się spotykają, jedno słowo słyszy się nieustannie; jest nim przebudzenie. W kazaniu, pieśni i modlitwie wiecznie przypominamy Panu i sobie samym, że by rozwiązać wszystkie nasze duchowe problemy, musimy dążyć do „wielkiego, klasycznego przebudzenia”.

Bryza przebudzenia wieje tak mocno, że ledwie garstka ma rozeznanie i odwagę by zawrócić i przeć na przekór wiatru, pomimo tego, że z dużym prawdopodobieństwem prawda prowadzi właśnie w tym kierunku. (…)

Moja ostrożna opinia jest taka, że ze względu na panujące okoliczności, nie powinniśmy pragnąć żadnego przebudzenia. Powszechne przebudzenie tego rodzaju chrześcijaństwa, jakie znamy z współczesnej Ameryki, może okazać się moralną tragedią, z której nie podniesiemy się przez kolejne sto lat." *39

Zdawałoby się, że ludzie, którzy pragną tego „wielkiego, klasycznego przebudzenia”, jak pisał o nim Tozer, będą zaniepokojeni wykorzystywaniem okultystycznych praktyk, które mają je wywołać. Przebudzenie, które się pojawiło, z pewnością jest bardzo odległe od chrześcijaństwa jakie znamy z Nowego Testamentu.

Dla wielu ludzi chrześcijaństwo jest równoznaczne ze „znakami i cudami”, lub z „padaniem pod mocą”, lub z niekontrolowanym śmiechem. Inni oferują chrześcijaństwo odwołujące się do idei z tego świata, chrześcijaństwo nienastawione na konfrontację z grzechem, oferują nabożeństwa i chrześcijańskie telewizje opływające w więcej blichtru niż Hollywood, lub ekscytację 50000 osób wiwatujących na cześć Jezusa na stadionie sportowym. Inni poszukują w nim poczucia własnej wartości i „pozytywnej samooceny”. Zgłębiają podświadomość, by poszukiwać traum z przeszłości, które są wymówką dla niewiary i cielesności; lub w ciszy prowadzą rozmowy z wymyślonym, „zwizualizowanym Jezusem”. Nie trzeba nam „przebudzenia” takiego rodzaju. Tylko głoszenie ewangelii oraz zdrowa doktryna mogą przeciwstawić się rosnącej apostazji. Nie znaki i cuda.

Obserwując to, co dzieje się aktualnie, mamy również inne obawy. Przebudzenie nakręcane jest przez uczucia i modę. Tak zwane „zespoły uwielbieniowe” odgrywają znaczną rolę w większości kościołów. Są też niezbędnym elementem w Toronto, czy Pensacoli. *40 Ich styl pochodzi z Winnicy. Charakteryzuje się banalnym, monotonnym tekstem z rockowym podkładem muzycznym. Autor niniejszej książki ze smutkiem wysłuchał powtarzanych w nieskończoność fraz: „Kochamy uwielbiać Cię, kochamy uwielbiać cię” czy „Kochamy wychwalać Cię”. W tych powtarzających się zwrotach nie ma jednak ani uwielbienia, ani wychwalania.

To tak jakbyśmy zakochali się w miłości, wychwalali wychwalanie i uwielbiali uwielbienie. Nakręcamy emocje, ale brakuje im treści – same uczucia bez rozumu. Prawdziwe uwielbienie i wychwalanie wymaga uznania osoby Chrystusa i tego, co dla nas uczynił. Stare hymny prezentują te prawdy z głębokim zrozumieniem. Charakteryzują się głębią raczej niespotykaną we współczesnych tekstach.

Rockowy podkład muzyczny dominuje, nawet jeśli tekst zawiera wartościowe treści. „Uwielbienie” w Pensacoli, czy Toronto trwa ponad godzinę. Zebrani ludzie stoją, klaszczą, podskakują i tańczą, w wyniku czego stopniowo wprowadzają się w stan emocjonalnej gorączki, niesprzyjającej prawdziwemu uwielbieniu, ani zrozumieniu Słowa Bożego oraz osoby Chrystusa.

Papugowanie

Obserwując Benny’ego Hinna czy Rodneya Howard-Browne’a, można zauważyć jak starannie warunkują publiczność na to, co ma się wydarzyć. Czterech byłych liderów ruchu przebudzeniowego z Anglii napisało książkę, którą każdy chrześcijanin winien przeczytać: The Signs and Wonders Movement—Exposed *41 [„Ruch znaków i cudów – zdemaskowanie” – przyp. red.] Ci uznani cudotwórcy wyjaśniają w niej, że wystarczy się wszystkiego nauczyć. Ich książka zawiera listę „WSKAZÓWKI WINNICY DLA LIDERÓW”. Poniżej cytujemy fragment, który jest wzorem dla Toronto i Pensacoli, a który dokładnie wyjaśnia jak generuje się przebudzenie:

"Bardzo pomocne jest rozpoczynanie każdorazowo od uwielbienia [śpiew, klaskanie, tańczenie, itd.], po którym następują świadectwa „dotkniętych” osób. Niezwłocznie po świadectwach należy poprosić Ducha Świętego, by spoczął na tych osobach raz jeszcze i rozpoczął dalsze działanie. (…) Zazwyczaj doświadczają one tych samych manifestacji po raz kolejny. Kiedy zaczyna się nabożeństwo, szukajcie (…) manifestacji takich jak krzyki, drgawki, śmiech, itd.  Przekonujcie ludzi, by nie obawiali się tego, co czyni Bóg." *42

Wiele dzisiejszych “uwolnień” odbywa się w atmosferze emocjonalnego napięcia typowego dla Toronto, Pensacoli oraz innych miejsc. Pastor Don Matzat przypomina wydarzenie z 1880 roku. Pewien sceptycznie nastawiony student poinformował dr. Jean-Martina Charcota, ordynatora szpitala Salpetriere w Paryżu, że „wynalazł raczej niż odkrył, 'hystero-epilepsy'”. Pacjentów podatnych na sugestię zakwaterowano wspólnie z osobami cierpiącymi na epilepsję, w wyniku czego doświadczali epileptycznych z pozoru napadów. Na wspomnianych przebudzeniach mamy do czynienia z podobnym transferem zachowań. Każdy trzeźwy obserwator powinien to dostrzec.

Wydaje się, że doznania są powieleniem zachowania osób „je otrzymujących”. Pomimo tego, że Toronto i Pensacola ewidentnie są ze sobą powiązane, to ich manifestacje są inne. Wydaje się oczywiste, że manifestacje mają swoje lokalne zabarwienie.

Pojawia się kolejna obawa: Dzisiejsza obfitość głoszenia ewangelii charakteryzuje się emocjonalnym wezwaniem, by „podjąć decyzję dla Chrystusa”, ale bez jasnego wyjaśnienia EWANGELII! Masy ludzi, których do Chrystusa pociągnęła jego ujmująca osobowość, wspaniały charakter, lub dlatego że „zmienia życie”, uzdrawia, czy błogosławi w interesach, nie uwierzyły prawdziwie ewangelii. I niestety nie zostały zbawione. Jak często byliśmy świadkami psychologicznej, a nawet hipnotycznej manipulacji widowni w celu wymuszenia „decyzji”. Czy jest w tym ktoś lepszy od Steve’a Hilla, ewangelisty z Pensacoli?  Wykorzystuje on każdą sztuczkę, by zwabić ludzi pod scenę i jakimś sposobem uchodzi to za prowadzenie Ducha Świętego. Manipulacje tego typu były wyraźnie widoczne podczas słynnego Dnia Ojca z 1995 roku. Nie tylko nie było to „spontaniczne działanie Ducha Świętego”, jak się uznaje, ale „przebudzenie” to rozpoczęło się od wielu zachęt i fizycznego wysiłku ze strony Hilla, i ze stosunkowym brakiem rezultatów.

Poważna obawa o przywódców

Kolejną śmiertelnie poważną obawą są powiązania przywódców współczesnego przebudzenia. „Przebudzenie” zbliża do siebie w taki sam sposób jak Promise Keepers. Nieznający ewangelii katolicy, których kościół stoi w zasadzie wobec niej w opozycji – jak to szczegółowo udokumentowaliśmy – również są „ożywiani” i uznawani za braci i siostry w wierze. Rozmaici ludzie przybywają do Toronto, Pensacoli, lub do innych miejsc, „dostają błogosławieństwo” i emocjonalnie naładowani wracają do swoich kościołów, by tam kontynuować przebudzenie.

Bill Bright oznajmił, iż Duch Święty objawił mu, że aktualne przebudzenie „będzie skutkować największym duchowym żniwem w dziejach świata.” *43 W trakcie odbierania Nagrody Templetona w katolickiej świątyni w Rzymie, Bill zadeklarował, że „cała nagroda [ponad milion dolarów] (…) zostanie przekazana na zbożny cel (…) by postem i modlitwą przynieść światowe przebudzenie oraz ukończyć Wielkie Posłanie (…) do końca roku 2000.” *44

Musimy jednak zakwestionować tę krucjatę postów i modlitwy o przebudzenie, która finansowana jest za pośrednictwem nagrody otrzymanej za wkład w ustanowienie nowej światowej religii! Nie trzeba żadnych modlitw, ani postów, by zrozumieć, że ekumenizm i kompromis coraz bardziej infekuje wielu wiodących ewangelikalnych liderów. Niepokoi fakt, że osoby stojące na czele przebudzenia przyczyniają się do apostazji. Stańmy z bolesną prawdą twarzą w twarz.

Nagroda Templetona za Zasługi dla Postępu w Religii

Jak już wspomnieliśmy, jedną z najbardziej antychrześcijańskich osób uznaną za chrześcijańskiego lidera jest bogaty finansjer John Marks Templeton. Wydawałoby się czymś zdumiewającym, gdyby „wkradł się” tak oczywisty okultysta jak on, a jednak stało się. Templeton przyznaje każdego roku olbrzymią nagrodę, większą niż nagroda Nobla. Oto jak tłumaczy powody:

"Mikroby powoli wyewoluowały w robaki, ryby, gady i ssaki. Człowiek pojawił się dopiero czterdzieści tysięcy lat temu (…) umysł człowieka jest tak potężny (…) że nikt nie wie co może wydarzyć się w przyszłości. Ewolucja przyspiesza (…) tradycyjny judaizm i chrześcijaństwo tracą zdolność wpływu na umysł współczesnego człowieka.

Teologowie (…) muszą rozpocząć badania rozległych, niewidocznych wymiarów naszego ewoluującego wszechświata. (…) Głównym celem Fundacji Templetona jest zwiększenie zapału dla przyspieszenia odkryć i postępu duchowego wymiaru życia. (…)

Następny etap w ramach ewolucji boskiego postępu człowieka wymaga (…) duchowych geniuszy (…) [którzy] potrafią odkryć prawdę o Bogu, której podstawą nie będą objawienia starożytnych pism [na przykład Biblii] (…) która jest naukowa (…) i nie jest podważana istniejącymi podziałami między religiami, kościołami lub starożytnymi pismami, czy liturgią. (…)

By zachęcić do takiego postępu, ustanowiliśmy Nagrodę Templetona za Postępy w Religii." *45

Templeton nie mógł wyrazić się jaśniej, iż jego celem jest ustanowienie nowej światowej religii Antychrysta jednoczącej wszystkie religie! W tym celu powołał religijne centrum badawcze Humility Theology Information Center. *46 Według Templetona „postęp” jest konieczny, ponieważ święte pisma (również Biblia) „zostały napisane (…) [przez] ludzi, których umysły były ograniczone nieaktualnym już rozumieniem kosmologii.” *47 Według niego Biblia nie przekazuje precyzyjnie słów Chrystusa, ponieważ ci, którzy je spisali „mogli spisać jedynie to, co rozumieli (…) [jako] ciemni i prymitywni (…) Żydzi.” *48

Jest wprost przeciwnie. Paweł zaręcza, że każde słowo Biblii jest „natchnione przez Boga” (2Tm 3:16). Piotr powiedział o Biblii: „święci Boży ludzie przemawiali prowadzeni przez Ducha Świętego” (2P 1:21). Autor psalmów powiedział: „Na wieki, o PANIE, twoje słowo trwa w niebie” (Ps 119:89). Niestety Templeton nie wierzy w te zapewnienia.

Pomimo tego, że Templeton szanuje wszystkie religie, swoje największe pochwały kieruje pod adresem dwóch otwarcie antychrześcijańskich kultów: The Unity School of Christianity [Kościół Jedności – przyp. red.] oraz The Church of Religious Science [Kościół Nauki Religijnej – przyp. red.] Chwali je za postrzeganie człowieka jako „ewoluującą ideę w umyśle Boga” oraz za dążenie do „postępu” w religii, ponieważ „kiedy umysł awansuje, stare formy [religii] przemijają.” *49 Pisze:

"Chrześcijańskie formy doktrynalne zmieniły się i będą zmieniać się z wieku na wiek. (…) Chrześcijanie twierdzą, że Bóg objawił się dwa tysiące lat temu w Jezusie z Nazaretu, by nas zbawić i nas nauczać. Nie możemy jednak sądzić, że (…) postęp został zatrzymany (…) że Jezus był końcem zmiany. (…) Twierdzenie, że Bóg nie może kolejny raz wyraźnie się objawić [poprzez innych mesjaszy] (…) wydaje się świętokradztwem."  *50

W zgodzie ze swoją ideą „postępu” w religii, Templeton sugeruje: „Być może jednym z atrybutów Boga jest zmiana.” *51 Z pewnością jego „bóg” jest właśnie taki, ale Bóg Biblii ogłasza: „Gdyż ja, PAN, nie zmieniam się” (Ml 3:6). Bóg Templetona z pewnością nie jest Bogiem Biblii, lecz bogiem panteistycznym:

"Bóg jest miliardem gwiazd Drogi Mlecznej i czymś jeszcze większym. (…) Czas i przestrzeń i energia, wszystkie są częścią Boga (…) Bóg jest pięcioma miliardami ludzi na Ziemi (…) Bóg jest niezliczonymi miliardami istot na planetach miliona gwiazd (…) Bóg jest jedyną rzeczywistością. (…) Bóg jest każdym z was, a wy jesteście małą cząstką jego samego." *52

Pokorne Podejście?


Twierdzenie, że chrześcijaństwo jest jedyną niezmienną i prawdziwą wiarą stoi w sprzeczności z ideą Templetona, którą nazywa The Humble Approach [Pokorna Podejście – przyp. red.] Według niego, kiedy ludzie „podchodzą z pokorą, przyjmują nowe duchowe idee dokładnie tak jak idee naukowe. (…) Pokora otwiera wrota duchowych wymiarów oraz badań i postępu w religii” oraz „jest kluczem postępu" *53, ponieważ powstrzymuje butne złudzenie, jakoby istniała jakaś prawdziwa religia:

"Prawdziwie pokorni ludzie winni mieć bardzo otwarte umysły, aby przyjąć religijne poglądy każdego zakątka wszechświata zamieszkałego przez inteligentne formy życia. Pokorni poszukiwacze (…) nigdy (…) nie odrzucają idei innych narodów, religii i czasów (…) pokora w teologii jest trwała i nieustannie ewoluuje. (…)

Tak naprawdę, sercem prawdziwej religii jest gotowość do poszukiwania prawdy w innych religiach. Perskie pisma uznają, że „Każda droga biegnie do autostrady prowadzącej do Ciebie. (…) Szeroko rozciągnął Bóg swój dywan.”" *54

O szerokiej drodze wspominał również Chrystus, nie pochwalał jej jednak. Według Niego prowadzi na zatracenie (Mt 7:13). Ale Templeton twierdzi: „Nikt nie powinien mówić, że tylko jedna ścieżka prowadzi do Boga. Takie wąskie podejście trąci brakiem pokory. (…) Nowe, bardziej wyzwalające, bardziej pomysłowe oraz przystosowane wyznanie musi zostać stworzone, żeby dane nam przez Boga umysł i wyobraźnia pomogły zbudować królestwo niebieskie.” *55 Nie ma żadnych wątpliwości, że odrzucił Chrystusa, który powiedział: „Ja jestem drogą, prawdą i życiem. Nikt nie przychodzi do Ojca jak tylko przeze mnie” (J 14:6).

To właśnie idea “postępu w religii” odrzuca ewangelię Jezusa Chrystusa. Chrześcijaństwo nie jest religią nieustannego rozwoju. Jezus Chrystus jest ten sam „wczoraj i dziś (…) i na wieki” (Hbr 13:8). Ponadto chrześcijaństwo nie utrzymuje ciepłych, ekumenicznych stosunków z innymi religiami świata; stoi w opozycji do każdej z nich jako narzędziu Szatana. Powinniśmy zachęcać „do walki o wiarę raz przekazaną świętym” (Jud 1:3). Każdy prawdziwie wierzący chrześcijanin powinien bezkompromisowo przeciwstawić się neopogańskim wierzeniom Templetona oraz nagrodzie, którą funduje.

Nie można przyjąć Nagrody Templetona dla Postępu w Religii bez całkowitej aprobaty jego celów i wierzeń. Byłoby to w oczywisty sposób nieuczciwe. Przyjęcie nagrody oznacza aprobatę wszystkiego, co ta nagroda symbolizuje. Żaden ewangelikanin nie może bronić się niewiedzą, ponieważ neopogańskie wierzenia Templetona są szeroko znane opinii publicznej od wielu lat. Jednak Billy Graham (1982), Charles Colson (1993) oraz Bill Bright (1996), dołączyli do wiodących hinduistycznych, buddyjskich i muzułmańskich laureatów nagrody i ją przyjęli.

Spróbujmy wyobrazić sobie Eliasza przyjmującego ekumeniczną nagrodę z rąk proroków Baala, lub Pawła z rąk pogańskich przywódców! Jednak w artykule czasopisma Moody czytamy:

"Pomimo obawy ze strony krytyków, Charles Colson słusznie przyjął nagrodę i możliwości, jakie ze sobą niesie." *56

17 lutego 1993 roku na konferencji, na której ogłoszono go laureatem nagrody, Colson powiedział: „Składam hołd Johnowi za ustanowienie tej nagrody w tak hojnym wymiarze.” Nagrodę przyjął 2 września 1993 roku w Chicago w Parliament of the World’s Religions [Parlament Religii Świata – przyp. red.] (jest członkiem zarządu oraz jednym z jego głównych sponsorów). To plenarne wydarzenie *57 musiało zostać przeniesione w inne miejsce, ze względu na zgromadzone tego dnia tłumy ludzi. Umożliwiło to Colsonowi ogłosić niezgodnie z prawdą, że wydarzenie nie odbyło się w Parlamencie *58 pomimo tego, że delegaci reprezentanci religii z całego świata siedzieli na scenie razem z Colsonem. *59 Wydarzenie rozpoczęto „modlitwą prowadzoną przez muzułmańskiego uczonego, a zakończono medytacją buddyjskiego mnicha.” *60

Niestety Colson nie przedstawił w jasny sposób ewangelii. Tak samo jak Bill Bright w swojej przemowie w kościele katolickim w Rzymie, nie szczędząc pochwał Templetonowi oraz jego antychrześcijańskiej nagrodzie. Bright powiedział:

"Prestiżowa nagroda Templetona jest dla mnie, ze względu na jej cel, wspanialsza niż jakakolwiek inna nagroda jaką można otrzymać. Jestem głęboko wdzięczny i zaszczycony mogąc otrzymać nagrodę Templetona za 1996 rok. Chciałbym podziękować i pochwalić Sir Johna Templetona za jej ustanowienie."  *61

Bitwa toczy się pomiędzy Bożą prawdą, a kłamstwem Szatana. Narzędziem walki nie jest głupkowate wiązanie terytorialnych demonów, lecz Słowo Boże. Jezus powiedział, że to prawda Jego Słowa wyzwala człowieka (J 8:30). Niestety zbyt wielu ewangelikalnych kościołów nie jest w stanie pomóc swoim członkom, szczególnie młodzieży, która codziennie w szkole pośród swoich znajomych i poprzez media, zmaga się z kłamstwem Szatana przekazywanego w niezwykle atrakcyjnej formie. Bardzo duży odsetek osób wychowanych w ewangelikalnych kościołach porzuca chrześcijaństwo po opuszczeniu rodzinnego domu w celu podjęcia pracy lub rozpoczęcia edukacji na uniwersytecie. Jak może urzeczywistnić się prawdziwe odrodzenie się biblijnego chrześcijaństwa, jeśli przedstawiciele przebudzenia sami są zaangażowani w niepojęte ustępstwa wobec wrogów Chrystusa!

Fragment pochodzi z książki Dave Hunta "Inwazja Okultyzmu" [Occult Invasion] Eugene, Oregon 1998

Tłumaczył: Marcin


Przypisy:


32. Oral Roberts, message on Daniel at Melodyland Christian Center, Anaheim, California, January 8, 1995, as cited in Hank Hanegraaff, Counterfeit Revival (Word Publishing, 1997), p. 32.
33. Charisma, June 1944.
34.John Goodwin, “Testing the Fruit,” Tape 2, Toronto, Canada, April 1997, Discernment Ministries, P.O. Box 129, Lapeer, MI 48446-0129.
35. From a videotape of the Brownsville service.
36. Michael L. Brown, Let No One Deceive You: Confronting the Critics of Revival (Destiny Image Publishers, Inc., 1997), p. 91.
37. Gary D. Kinnaman, Overcoming the Dominion of Darkness: Personal Strategies for Spiritual Warfare (Chosen Books, 1990), pp. 46–51.
38. Don Nori, Publisher, “Pastor John Kilpatrick: Pastoring the Revival,” in Destiny Image Digest, Winter 1997, p. 9.
39. A.W. Tozer, Keys to the Deeper Life (The Sunday Magazine, 1971), pp. 7–8.
40. Mark Haville, Chris Hand, Philip Foster, and Peter Glover, The Signs and Wonders Movement—Exposed (Day One, Bromley, Kent, 1997), p. 64.
41. Offered by The Berean Call, P.O. Box 7019, Bend, OR 97708, 1-800-937-6638.
42. Haville, Hand, Foster, and Glover, Movement—Exposed, pp. 64, 70–73.
43. Bill Bright, The Coming Revival (New Life Publications, 1995), p. 155.
44. “Acceptance Speech by Dr. William R. Bright, Receiving the 1996 Templeton Prize for Progress in Religion,” delivered in Rome, Italy, at The Church of St. Maria in Trastevere, May 9, 1996, pp. 8–9.
45. John Marks Templeton, The Humble Approach (The Continuum Publishing Company, 1995, New Revised Edition), pp. 7, 30–33, 41, 58, 60, 135–39.
46. Ibid., p. 130.
47. Ibid., p. 61.
48. Ibid., pp. 39–40.
49. Ibid., p. 60.
50. Templeton, Humility, pp. 48, 53.
51. Ibid., p. 52.
52. Ibid., pp. 37–38.
53. Ibid., pp. 2–3.
54. Ibid., pp. 35–36, 45.
55. Ibid., pp. 35, 46.
56. Moody, November 1993, p. 8.
57. According to the official schedule of the Parliament.
58. Letter on Prison Fellowship stationery dated May 21, 1993, signed by James W. Jewell, Senior Vice President, Marketing & Communications, on file.
59. Letters on file from Prison Fellowship.
60. Editorial, “Don’t Shoot the Messenger,” in Moody, September 1993, p. 8.
61. “Acceptance Speech by Dr. William R. Bright Receiving the 1996 Templeton Prize for Progress in Religion,” delivered in Rome, Italy, at The Church of St. Maria in Trastevere, May 9, 1996, p. 1.

Komentarze

Popularne posty